Lew Tołstoj Trzy śmierci Streszczenie


I Powozy, w jednym mąż i lekarz, w drugim blada chora kobieta z rumianą i zdrową pokojówką. Lokaj drzemie na koźle. Chora potrzebuje ciągłej pomocy, nie może sama wstać. Stacja, pokojówka Martiosza żegna się, – bo cerkiew! Chora też się żegna. Mąż konsultuje z lekarzem stan kobiety – ona już nie wysiądzie, ale niech oni cos zjedzą na stacji. Doktor mówi, że nie ma mowy o wjeździe do Włoch. Oby tylko dotarła do Moskwy! Trzeba było zostać w domu – ona i tak już jest zabita, bez płuc nie przeżyje. Ciekawskie dziewczęta ze stacji idą zobaczyć chorą -, pożałowały jej straconej urody i młodości. Chora chce jechać, nie martwi się o dom i dzieci – myśli tylko o sobie. PŁACZ I MODLITWA.

II Woźnica zwleka, idzie do chorego znajomego po buty. Kucharka zła, bo chory zajął jej miejsce, ale długo już nie pociągnie i buty mu niepotrzebne. Prosi ją, by się nie gniewała, a młodzieńcowi oddaje buty w zamian za przyrzeczenie postawienia nagrobka. Obuty woźnica wybiega, starzec umiera.

III Wiosna błoto i zlodowaciały gnój na ulicach miasta, jaskrawy tłum, w ogrodach pękają pąki na drzewach. Przed pańskim domem świeża słoma. Pani nie wyjechała za granicę, umiera. Pop, matka, kuzynka, mąż i lekarz na zmianę przy chorej

Martwią się o staruszkę, gdy córka umrze. Niania pyta, czy może zaprowadzić 2 dzieci do umierającej – NIE mówi mąż. Nieświadome dzieci bawią się beztrosko. Kuzynka i lekarz przy chorej, ona wini męża, za zwłokę w wyjeździe do Włoch – była by już zdrowa – wierzy. Matka jest nieprzytomna pop idzie do umierającej, ona już spokojna. Potem chce jeszcze pomocy znachora, lekarze jej nie pomogą! Żegna się i umiera.

Wieczorem diak czyta psalm 104/105 w. 29 – 31 Nad trumną. Majestat śmierci.

IV Po miesiącu nad jej grobem wystawiono marmurową kapliczkę, nad mogiłą woźnicy zieleniła się trawa. Kucharka przypomina młodzieńcowi obietnicę – nagrobek postawi z 1.5 Rubla, ale musi czekać na kurs do miasta. Ona proponuje, by póki, co postawił drewniany krzyż. Nazajutrz młodzieniec idzie z siekierą do lasu. Zimny poranek, wschód słońca i trzask ścinanego - martwego drzewa.

by Adam Mac Swan