Eliza Orzeszkowa A… b… c…


Wielkie miasto w Niemczech, gmach sądu w przebudowie. Joanna Lipska: uboga, szczupła, śliczne jasne włosy, zmęczone szare, błyszczące oczy. Czarna wełniana sukienka i kapelusz. Młoda i ładna, żyjąca skromnie i ubogo, smutna. Blada i przywiędła od zmęczenia i gniewu.

Jej ojciec zmarł – bywało, że chodziła głodna. Martwiła się o brata i nie chciał być mu ciężarem. Troska pozioma! Rozpaczała w samotności, –co ma ze sobą zrobić. Jej koleżanki w tej samej sytuacji cieszyły się życiem i czekały na lepszą przyszłość. Ona była inna. Ojca nauczyciela wyrzucono z pracy w szkole. Nie chciała pozostać z bratem, choć mu pomagała, wiedziała, że jest biedny. Ona miała swoje ambicje. Rozmarzyła się, weszła cicho do pokoju brata. Miał 16 lat i 5 klas gdy zmarł ojciec - rzucił szkołę dla rzemiosła. Pracował w biurze starostwa. Mieczysław nie spał – ZNALAZŁA ZAJĘCIE! Jakie? Spytał, czy będą z tego pieniądze? Była dobrze przygotowana, uczył ją ojciec, ale krótko! Rożnowska – właścicielka magla, chce, by uczyła jej dzieci. Będą przychodziły na lekcje i poleci ją też innym. Dużo dzieci jest na ich ulicy, zna je dobrze i lubi (ma to po ojcu)! Zapaliła się do tego pomysłu. Brat pyta o zamążpójście – nie bywamy i nikogo nie znamy. A doktor Adam? Nie myśli o mnie i nie pomyśli! A ile ci będą płacić? Niewiele, ale ziarnko do ziarnka… Odnalazła swój cel. Duży Kostuś 12 lat pomagał jej w noszeniu wody. Była łagodna, nie jak jego rodzina. Kostuś lubił kaligrafię. Cieszyła się z postępów dzieci. Otrzymywała drobne kwoty, prali jej bieliznę, wyglądali z bratem lepiej. Doktor Adam pozdrowił ją z powozu. Pracowała u podstaw, zbierała pyłki w cieniu! Dbała jednocześnie o gospodarstwo swojego brata. Chodząc do miasta oglądała gmach sądu, nie zwracała na niego uwagi.

Pewnego dnia zasiadła na ławie oskarżonych. Kilkaset osób na Sali wielkiej jak kościół, Chciała uciekać, bała się. Sprawa Anny Lipskiej – obwinionej o prowadzenie szkoły bez zezwolenia władz. Cicho odpowiada na pytania i dziwi się. Zeznaje Pani Rożnowska, to ona namówiła Lipską na prowadzenie lekcji – nie wiedziała, ze to coś złego. Książki podarował właścicielka magla i potwierdza, że Lipska uczyła bardzo sumiennie. Praczki nie można było zrozumieć, płakała i mówiła za cicho. Murarz mówił za głośno, płacił ziemniakami i warzywami – córka coś umiała. Potem piekarz i inni. W tłumie zobaczyła stojącego brata, oddychał szybko. Ostatnie słowo Joanny – uczyłam dzieci, bo myślałam, że robię dobrze.

Była winna, sędziowie udali się na naradę. Wyrok: Joanna Lipska skazana na 200 talarów grzywny lub 3 miesiące więzienia. Znajomy urzędnik rozmawia z jej bratem. Szkoda do więzienia. Wyszła na korytarz, tu doktor Adam, Brat odsyła ją do domu. Ścisnął jej rękę – nie bój się!

W domu schowała się w kąciku. Mieczysław jej nie zauważył. Ona jest przygotowana na więzienie, po tym do brata już nie wróci! Zadbała o jego gospodarstwo – zajmie się matka Kostusia. Ona pojedzie na służbę. Mieczysław wysłuchał cierpliwie, gdy skończyła powiedział je, że zdobył pieniądze. Nie pozwoliłby jej zostać w więzieniu, w brudzie, między złodziejami i kobietami upadłymi. Pieniądze pożyczył, nie ukradł – to zguba dla ciebie. Boże – długi!. Wytrzyma więzienie, niech pozwoli jej pójść – Płakała. On pieniędzy nie odda, bo już są urzędnika. Targają ją: wdzięczność i trwoga o brata. Nastawiła samowar i przygotowała mu kolację i rozpłakała się nad pustką swego życia. Usiadła na ławce przy oknie, co ze sobą pocznie…?

Przyszedł Kostuś z Mańką. Dzieci przyniosły kwitnącą czeremchę. Zaczynają czytać. Ucieszyła się, ale Mieczysław je wygonił. Znowu dzieci? Zgubisz nas! Precz stąd! Kostuś uciekł, Mańka ukryła się zaczyna czytać A… b… c… brat ucisza dziecko, a ona szeptem czyta dalej: A… b… c…

by Adam Mac Swan