Maria Konopnicka Banasiowa


Lwów Park Łyczakowski upalne popołudnie blask żwiru i złotozielony od liści. Pachnie ziołami.

Mała staruszka -80 lat, przygarbiona o lasce spracowana. Nie chce usiąść, bo jej ciężko. Chętnie rozmawia -jest z Wadowic.Zięć pracuje w fabryce gwoździ -przyjechała umrzeć wśród swoich. Staremu wszędzie dobrze, ale nie jest tak jak planowała -czeka na śmierć, a ta nie przychodzi. Już 3 kwartały i nie zapłaciła karty pobytowej. Stróż się dopomina 2 zł/kwartał. Po krótkiej rozmowie zięć dał mu 23 grosze a córka się zezłościła, aż rzuciła garnkiem.

Żyje dalej. Głodziła się przyszła słabość, ale wezwano do więzienia -poszła. Zapłakała na wspomnienie -przeszła po całym urzędzie odsyłali 2x opowiedziała o sobie, ale i tak kazali zapłacić -zasłabła.

Zapłaciła zięć musiał dołożyć od siebie. Teraz sprzedała poduszkę i ma na nową kartę.

Dziwnie jest świat urządzony.

by Adam Mac Swan