Henryk Sienkiewicz Bartek zwycięzca


I Bartek Słowik (B), Bartek Wyłupiasty (wytrzeszczone oczy) Bartek Głupi (naiwność). Oficer na spisie wpisał „MENSCH”. Chłop ze wsi Pognębina pod Poznaniem. Żona Magda, syn Franek (10 lat), koń srokaty, krowy, morgi chałupa.Wojna z Francuzem – powołanie Magda przeklina żal jej B, boi się Francuzów, w całej wsi płacz, idzie wielu chłopów, niektórzy już pijani. Niemieccy koloniści też się boją. Zgiełk, wojna ich zabierze, ale ich nie odda, gospodarka zmarnieje, proboszcz się modli, dzwony, odprowadzają ich aż do figury, patrzą na zboża i skowronki.Na stacji powołani z całej okolicy, tłum, manifesty, wojna w imię Boga i ojczyzny, dym z fajek, pociąg FRANCUZY – chwilowa panika! NIE! To wojsko niemieckie, armaty, siła i potęga – śpiew, pożegnania. Płacz i błogosławieństwa.

II Kobiety wracają z płaczem, żołnierze oddalają się pociągiem ze swoim kapralem, ale boją się go spytać. Mijają wsie krajobraz wiejski tradycyjny. Sąsiad Wojciech straszy Bartka śmiercią Francuzy – ścierwa, wspominają inne narody i wojny. Przyczyna? Francuzy chciały wódkę przemycać, rząd nie daje! I na baby sią łakome! Bartek zasypia ciężko i śni o Magdzie. Ktoś zatrzymuje ręcznie pociąg oficerowie krzyczą i denerwują się.

III Ranek, żołnierze zmęczeni, i niewyspani, świt daleko od domu. Inny krajobraz, też rolniczy, ale bogato wsie miasta wysokie wieże kościołów. Ludzkie mrowie. Chłopi w wagonie odmawiają pacierz. Stacja i dobre wieści ZWYCIĘSTWO – zapał, radość. Niemcy podziwiają śpiewających Polaków – dobrzy obrońcy. Bartek jest wielki, brzydki i straszny. Niemcy dają im jeść, piwo i papierosy i drobne jadą dalej ze śpiewem. Przed mostem w Kolonii widzą pociągi z rannymi Bartek ma zamęt w głowie, był na manewrach, ale zabijania i rannych nie widział STRACH. Zobaczył też wynędzniałych jeńców i krzyczy na Wojtka, że go okłamał. Starach wrócił, gdy zobaczył czarnego jeńca. Może go przeżegnać? – To poganin, nic nie pomoże.

IV Pod Grevelotte jego pułk stoi daleko od alk. Wojsko napłynęło nagle w dolinę, obok pułku Bartkowego ustawiły się inne. Dym, ogień, kule z kartaczownic, huk dział wokół rozrywają się granaty. Bartek czeka z innymi. Wokół giną koledzy strach i szczękanie zębami kłamie, że się nie boi! Nie uciekają, DYSCYPLINA. Wokół więcej rannych, zniecierpliwienie i wściekłość. RAZ KOZIE ŚMIERĆ. Połowa pułku ranna lub zabita- na rzeź nas posłali – MODLITWA Pod Twoją obronę… Komenda do ataku na bagnety 200 kroków pod morderczym ogniem zapał, śpiew, uniesienie.

Bitwa na bagnety, pułk poznański! Bartek trafił na 3 czarnych przy chorągwi i zabija ich w walce wali karabinem jak kłonicą. Kolejnych 10 strzela do niego, ale nie trafili oszalał, broni czci swej Magdy olbrzym rzuca się na nich zdobywa kolejny sztandar i zabija oficera. Jego wyczyny z góry obserwuje generał Steinmetz. Hurra krzyczy Bartek i rzuca się na Żuawów i armaty zanim kolejny pułk poznański nadejdzie na pomoc. Bartek walczy drzewcami sztandarów jak cepami. Zwycięstwo piechota francuska ucieka i składa broń Bartek zdobywa kolejny sztandar. Wojtek lekko pokiereszowany, Bartek mu dokucza – to robactwo. Oficerowie prowadzą bohatera do generała, który ogląda 3 zdobyte sztandary, rozmawiają po polsku Bartek mówi, że Francuzi to gorsze ścierwo niż Niemcy, generał się śmieje, daje mu swój żelazny krzyż. Oficerowie nie rozumieją rozmowy, cieszą się, dają mu pieniądza. Wojtek się boi, ale Bartek jest tak głupi, że nie rozumie, co powiedział, powtórzył, co usłyszał.

V Bartek wysłał żonie Magdzie list o swoim zwycięstwie i następnej bitwie, w której znów wziął sztandar i pojmał pułkownika kirasjerów, dobrze mu na wojnie, choć ciężko. Bartek wojnę traktował, jak każdą pracę, miał nowe medale. Napisał potem drugi list o śmierci Wojtka, Magda upomina męża, że Niemcy to Lutry, a Francuzi Katoliki, nie wolno się chwalić, wysłała mu też trochę pieniędzy, u niej bieda. Gdy odesłano pułki poznańskie on został i trafił pod Paryż. Teraz był z Niemcami. Pewnego dnia wywiązała się bitwa z doskonałymi żołnierzami, weteranami Legii cudzoziemskiej. 2 Jeńców mówi po polsku! Mają być rozstrzelani, żałują życia. Noc zimna i wietrzna, Bartek przeżywa rozmowy skazańców. Zagadać do nich? NIE Bartek ratuj swoich mówi sumienie! Nie wie, co robić, trzęsie go febra. Karol i Władek żegnają się z życiem. Modlą się Ojcze nasz PŁACZ. Rano Bartek jest jak pijany

VI Wiosna, Magda martwi się, bo Bartek nie wraca. IDZIE! Powitanie, radość, tu bieda dom i stodołę trzeba naprawić, on ranny, osłabiony i bardzo pijany. Chce jeść, próbuje mówić po niemiecku i francusku, Magda zła. Spotkanie z kolegami w karczmie, wspomnienia i przechwałki – puszy się, jak indyk! Bartek opowiada o Paryżu. Chłopi martwią się, bo Niemcy głowy zadarli, nic dobrego nie przyjdzie ze zwycięstwa nad Francją. Ja wygrałem wojnę! Pijatyka, zmiany nastroju. Magda cierpi głupi to człowiek, ale dobry.

VII Zrobiło się groźnie gazety pisały o prześladowaniach kolonistów niemieckich, Boege stał się bohaterem! Misjonarzem kultury! Bartek jest dobrej myśli, zatrzymuje go 5 żandarmów z karabinami. On z medalami staje przed sądem. Okoliczności łagodzące uznano i skazano na 3 miesiące aresztu i 150 marek odszkodowania. Posener Zeitung napisano, że zbrodniarz nie wyraził skruchy. Poseł na sejm pruski dowodził, że Niemcy źle obeszli się z weteranami, ograniczono im prawa i bije się ich dzieci – skargę zignorowano! Bartek w szpitalu więziennym, gorączkuje i wspomina. Magda nie może spłacić długu, ksiądz też nie ma pieniędzy, wojna dała się wszystkim we znaki. Przyszedł Just i da na procent nową kwotę, ksiądz wie, że termin krótki, procent wysoki, ale nic nie poradzi. Sam nie pomoże, Jarzynowskiego nadal nie ma. Akt spisali w mieście 300 marek na spłatę odszkodowania i dług, pod zastaw ziemi. Teraz przepadniemy powiedział B do M. Cierpią, bo krzywda im się stała.

IX Wrócił dziedzic z bogata panną, Magda przybiegła do celi Bartka, za namowa panienki Jarzynowski spłaci ich długi i powstrzyma Boegego liczy też na ich poparcie w wyborach do parlamentu, postawa się też o zwolnienie z więzienia. Los znów się uśmiechnął, na żniwa będzie w domu! Otrzymał jednak rozkaz głosować na Niemca wydany prze sędziów oficerów, wrócił tymczasem do domu.

X Cała okolica agitowała na Jarzynowskiego, panienka zachodziła do wszystkich chat, Magda całuje jej ręce obiecują, że zagłosują na nich. Nadzieja na poparcie. Czekają na proboszcza. Po podliczeniu głosów przegrana. Wygrywa Szulberg głosami weteranów, którym rozkazano głosować na Niemców. Nieszczęście, płacz, w chatach piekło. Głosowali, jak im kazano. Wieczorem państwo wyjechali do Drezna.

Bartek siedzi w chacie nędzny i znienawidzony. Just wzbogacił się dzięki urodzajowi na ich ziemi. On w deszczowy dzień wychodzi do więzienia, - odsiedzieć resztę kary, Jarzynynowski nadal w Dreźnie.

by Adam Mac Swan