Antoni Czechow Chłopcy


Natalia przyniosła rodzinie Korolowów wiadomość do jadalni Wołodia przyjechał! Sanie z parująca trójką koni są już puste, młodzieniec zmarznięty już w domu. Powitanie z matką, ciotką, siostrami, wreszcie z ojcem i psem Milordem.

Wołodia przedstawia kolegę, z którym przyjechał – Soczewicow uczeń klasy II zaproszony na Święta. Radość powitań. Podano samowar i herbatę, Iwan - ojciec przedstawia córki: Katia, Sonia i Masza. Soczewicow chudy, śniady, piegowaty, włosy szczeciniaste, oczy wąskie, wargi grube – gdyby nie mundur gimnazjalny wyglądałby jak syn kucharki!

Zamyślony, dziewczęta podejrzewają, że wielki uczony. W jego obecności Wołodia też zachowuje się inaczej, nagle wskazuje na samowar i mówi, że w Kalifornii podano by dżin. Po herbacie ojciec z córkami robi dalej wycinanki, matka złości się, bo zabrali jej nożyczki, ojciec zły, że tępe. Chłopcy pochyleni nad mapa szykują drogę przez Syberię, Cieśninę Beringa na łódkach Samojedów da Ameryki i Kalifornii, która jest niżej. Potem Soczewicow rozmawia z Katią o powieści Mayne Reida (ona nie czytała). Opowiada jej o bizonach, Indianach, moskitach i termitach. Mówi o sobie Montihomo – Jastrzębi Pazur. Katia i Sonia zaczynają obserwować chłopców Wiedzą, że ci planują ucieczkę do Ameryki – poszukiwanie złota!. Maja już pistolet, 2 noże, suchary, lupę, kompas i 4 ruble. Zamierzają iść 1000 wiorst, walczyć z dzikusami i zwierzętami, znajdą złoto i kość słoniową, zostaną piratami. Dziewczęta niczego nie powiedziały mamie, bo nie puści syna i jego kolegi i nie przywiozą złota i kości słoniowej.

Nazajutrz Soczewicow czyta coś i robi notatki, Wołodia jest zmartwiony, przebywa z rodzicami, ma wyrzuty sumienia. Wołodia nie chce uciekać w Wigilię. Soczewicow nalega. UCIEKNIE, ale żal mu rodziców, mimo wahań pojedzie.

Dziewczynki zmartwione, przy obiedzie odkryto, że chłopcy uciekli. Rozpoczęto poszukiwania, policjant spisał zeznania w jadalni. Nazajutrz radość: Wołodia przyjechał. Znowu płacz, radość, długa rozmowa z ojcem – obwinia Soczewicowa. Wydalą ich z gimnazjum, jeśli się dowiedzą, że uciekli i nocowali na dworcu! Telegram do matki Soczewicowa, zabrała syna zaraz po przyjeździe. Chłopiec wpisał się Katii swym indiańskim imieniem.

by Adam Mac Swan