Honore de Balzac Czerwona oberża


Bankier paryski zaprosił Hermana szefa firmy z Norynbergi, jowialnego erudytę – grubego Niemca. Je, śmieje się i pije szampana za 3. Zaproszono też kilku kapitalistów i wesołe kobiety. Oderwano się od tematów ekonomicznych. Kobieta, córka bankiera poprosiła o straszną Niemiecką historię. Stało się to po deserze, lokaje znikli. Narrator dostrzega nagle człowieka – pulchny, niewysoki, maniery agenta handlowego? Twarz, jak u trupa, Chory? Zrujnowany? Nie mówi kobieta – ma miliony w majątkach ziemskich. Dostawca armii cesarskiej – zacny, ale oryginał. Ożeniony drugi raz, ładna córka, która uznał po śmieci syna. Zaczyna się POWIEŚĆ:

MYŚL I CZYN

Pod koniec Vendemiaire roku VII ery republikańskiej - 20 października 1799 dwaj młodzi Francuzi jadą z Bonn do Andernach lewym brzegiem Renu, kilka mil od Koblencji (sztab). W tym czasie armia francuska generał Augerseu manewrowała na oczach Austriaków. Młodzieńcy po 21 lat błękitno – białe mundury z czerwonymi naszywkami i trójkolorowe piórka na kapeluszach – felczerzy, chirurdzy wojskowi, lekarze, którzy praktyki odbędą na polu walki zamiast służyć w wojsku. Pochodzą z mieszczańskich rodzin z Bauvais. Jadą wcześniej i zwiedzają Szwabię, piękny kraj, ale widać zniszczenia jeszcze po Ludwiku XIV. Średniowiecze w ruinach. Z wysokiej skały nad Pałacem Elektorskim (sztab) patrzą na Ren – idzie jesień> Prosper Magnon jest zachwycony pięknem, narratora zaciekawiła reakcja dostawcy na wspomnienie imienia młodzieńca – drżącymi rękami nalał sobie szklankę wody i wypił. Sąsiadka mówi, że nazywa się on Taillefer. Narrator pyta go, czy zasłabł NIE odpowiada. Herman opowiada dalej, ale nie pamięta imienia drugiego młodzieńca – nazwie go Wilhelm. Zatrzymali się na noc w Czerwonej Oberży – właściciel oddał im swój pokój i przygotuje sławną ucztę z reńskiego karpia. W Sali dym z fajek, piwo i mundury oficerów. Ucichło, bo była 11. Pojawił się jeszcze otyły podróżny ze skrzynką, przysiadł się do felczerów, marynarzy odesłał na łódź. Sam z walizką i papierami z Akwizgranu na nazwisko Walhefner, fabrykant szpilek – Ucieka z kraju? Taillefer wypija kolejną szklankę wody, felczerzy dzielą się posiłkiem. Brama i 3 drzwi zostają zamknięte. Gospodarz otwiera okno, 2 psy pilnują obejścia. Niemiec zamawia 5 butelek wina i zaprasza gospodarza i Francuzów. Stają się wylewni, wspominają kraj i matkę (Magnon) – zbiera pieniądze na zakup ziemi, gospodarz mówi, że też kupił ziemię, na którą czekał 10 lat. Okno zamknięto Niemiec przyznaje się, że ma 100 tys. franków z diamentach i złocie. Żart, że każdy śpi na swej fortunie – młodzieńcy na narzędziach, fabrykant jest pewien, że młodzieńcy się dorobią. Prosper zaczyna rozmyślać o bogactwie, wreszcie planuje zbrodnię – Taillefer znów pije wodę. Prosper bez hałasu odkręca śruby, zdejmuje sztaby i okiennice, otwiera okno… ciosu przygotowanym ostrzem jednak nie zadaje. Wychowanie, religia i edukacja sprawiły, że opanował się – religijna niemal ekstaza na myśl o swoim zwycięstwie – wrócił przez okno i zasnął. Taillefer znów sięga po pusta już karafkę, Herman opowiada dalej. Prospera nazajutrz budzi hałas, przyjaciela nie ma, walizki też Niemiec leży z odciętą głową w kałuży krwi. Prosper na widok swego zakrwawionego ostrza torby i dokumentów traci świadomość – eskorta wyprowadza go, jako winnego tchórza. Herman poznał go w więzieniu, gdyż dowodził partyzantami i został zdradzony. Zobaczył Prospera i wiedział, że jest ofiarą, a nie mordercą – zostanie rozstrzelany. Sąd wyrok, noc na napisanie listu do matki. Herman ofiarował strapionemu swoją przyjaźń. Kto zabił Wilhelm nie Uciekł, bo się przeraził? Przyznał się, że otworzył okno, marynarze go widzieli, jak chodził przed oberżą skarb zakopał? Tylko 4 podejrzane osoby – przypomniał sobie pan Herman imię tamtego FRYDERYK! Prosper wie, że oskarżają go niewinnego. Rano poszedł naśmieć.

DWIE SPRAWIEDLIWOŚCI

Młoda kobieta, która prosiła o opowieść przerwała mu. Rozstrzelano go! TAK! Byłem przy tym, na jego życzenie. Pojechał z jego listem do matki po zawarciu pokoju w Amiens, ale ona umarła ze zgryzoty przed jego przyjazdem. List spalił. Taillefer siedzi przy kominku z panną Fanny, która podaje mu kawę. Narrator każe sąsiadce zapytać go, czy był w Niemczech? NIE – odpowiada, ale omal nie upuścił spodka. Bankier mówi, że kłamie, bo dostarczał zaopatrzenie pod Wagram. Narrator przy kartach zwraca się do niego Fryderyku i pyta, czy ma krewnych w Bauvais – zasłabł i odszedł od stolika. TAK – cierpi, duszno mu. Owa kobieta odprowadza Narratora do okna, rozmawiają o miłosierdziu. Do pokoju wchodzi Wiktoryna Taillefer – uznana córka, w której Narrator się zakochał. Bankier przynosi jej wiadomość, że ojciec ma atak, przyczyny nie znają wyleczyć nie można. Anglicy podobno leczą to kwasem pruskim, gorące kąpiele po ataku na razie myszą wystarczyć, Najdłuższy miał 22 godziny. Agent giełdowy pyta, czy to tężec? KRZYK GROZA, ale mimo bólu w ataku nie popełnia samobójstwa, – dlaczego? Problem, bo zakochał się w córce człowieka, którego podejrzewa o morderstwo. Wyszedł z Wiktoryną, potem wyjechał z kraju. Gdy wrócił zebrał szacownych przyjaciół opowiedział im całą historię i o swoich planach wobec dziewczyny cisza, potem radzą: intercyza, prawnie nie ma problemu – przedawnienie! Do czego byśmy doszli badając pochodzenie majątków? Spowiedź, nie rozmawiać o tym, głosować! Kolor biały potępia małżeństwo – 9/10 kul! Ale Taillefer, już nie żyje i pieniędzy nie zwróci. Na przytułek dać? Nie dać radzą! Nie potrafią mu poradzić, w końcu ktoś mówi ‘Nie trzeba go było pytać, czy pochodzi z Beavais’.

by Adam Mac Swan