Antoni Czechow Człowiek w futerale


Wieś Mironowskoje szopa sołtysa Prokofija 2 myśliwych weteranów. Iwan Iwanowicz Czimsza – Himalajski – starzec wysoki i szczupły (mieszkał pod miastem) i nauczyciel Burkin, gość hrabiostwa P, czuł się tu zadomowiony, co roku przyjeżdża. Noc, Burkin na sianie Iwan pali fajkę na progu NIE ŚPIĄ. Rozmawiają o żonie sołtysa Mawrze, która jest niegłupia, ale nie wyjeżdża poza wioskę i siedzi na zapiecku.

Burkin mówi, że to samotniczka z natury i opowiada historię Bielikowa (B), nauczyciela greki z ich Gimnazjum. Człowiek zawsze chodził ubrany w ciepłe palto, kalosze i nosił parasol w pokrowcu. Nawet scyzoryk do ołówków miał zawsze w pokrowcu. Uszy zatkane watą i podnosił budy w dorożce. Otaczał się zawsze barierą, a rzeczy codzienne drażniły go. Zajmował się wyłącznie przeszłością i językami starożytnymi. B człowiek w futerale! W prasie interesowały go tylko zakazy np. zakaz wychodzenia młodzieży po 19, czy potępienie miłości zmysłowej. Zezwolenia były dla niego wątpliwe i przeczuwał zawsze zły koniec. Zmiany go przygnębiały i wciąż niepokoił Radę Pedagogiczną i nękał swoimi urojeniami. Młodzież hałasuje – oby to nie doszło do władz! Utrudniał wydalenie niechcianych uczniów. Odwiedzał kolegów siedząc bez słowa 1 godzinę i tak utrzymywał stosunki koleżeńskie. Wszyscy się go bali – nawet dyrektor. 15 Lat trzymał w ręku całe Gimnazjum i miasteczko! Nie organizowano przedstawień domowych, a duchowni nie chcieli jeść mięsa i grać w karty. Całe miasto ograniczało kontakty nie uczono nawet innych czytania i pisania!

Iwan pyka fajkę i mówi ludzie zacni i oczytani mu ulegli! Burkin znał życie prywatne B lepiej, bo mieszkał naprzeciwko. W domu zawsze szlafrok i szlafmyca, okiennice, zasuwki i zakazy. Jadł sandacza na maśle – kuchnia ani mięsna, ani postna. Nie miał służącej, by nie plotkowała. Trzymał tylko kucharza Afanasija 60 lat pijak, półgłówek dawny ordynans. B sypiał jak w skrzyni (łóżko z kotarami), śnił koszmary, zakrywał głowę, a jednak omal się nie ożenił. Iwan: ŻARTUJE PAN?!!! Ukrainiec Kowalenko nauczyciel historii i geografii miał siostrę Warieńkę. Wysocy i zgrabni on młodszy, ona 30 lat panna wesoła, jak malowanie. Poznali się u dyrektora. Afrodyta z piany śpiewa, tańczy, chichocze. B urzekła dźwięczność języka ukraińskiego, podobna do starożytnej Greki. Przysiada się do kobiety. Komplement ją ujął. Opowiedziała mu o swoim futorze, owocach. Pojawia się myśl ożenić B?! Dyrektorowa ma wrażenie, że panna wyjdzie za niego, zrobili głupstwo z nudów – działały wszystkie panie. Wynajęły lożę w teatrze, B wyglądał, jakby go wyciągnięto kleszczami. Warieńka daje się też zaprosić Burkinowi, źle jej wśród awantur brata i bratowej, sama taż wie, że to już czas na małżeństwo. Wszyscy namawiają i gratulują nic mu nie pozostaje. Ona córka Radcy Stanu i ma futorek, jest dobrotliwa dla B. Iwan – trzeba było zabrać mu kalosze i parasol.

Burkin – to było niemożliwe, postawił na biurku jej fotografię, bywał u jej brata, mówił o niej, ale życia nie zmienił. Schudł, zmizerniał, zamyślał się i zamykał w futerale. Mówił, że dziewczyna mu się podoba i trzeba się ożenić, ale to za szybko ZASTANAWIA SIĘ. To poważny krok i odpowiedzialność i JAK TO SIĘ SKOŃCZY??? Nie oświadczył się. Kowalenko go nienawidził od początku, obwiniał go za popsute stosunki w szkole, postawę urzędniczą. Chciał wyjechać, a B źle życzył. Śmiał się z jego ‘wizyt’ u kolegów i przezywał DALIBÓG PAJĄK. Nie chciał jednak ingerować w wybór siostry. Pojawiła się udana karykatura Wareńki i B w kaloszach podpisana ZAKOCHANY ANTROPOS. B cierpiał straszliwie.

W niedzielą miała być wspólna wycieczka całego Gimnazjum do lasu. B zielony jak chmura gradowa, ŻLI LUDZIE mówił! Kowalenko pojawił się z siostrą na rowerach – CZY TO WYPADA? Kobieta na rowerze – wstrząs B wraca do domu. W poniedziałek zwolnił się z lekcji, (czego nigdy nie robił) nie zjadł obiadu i poszedł do Kowalenki. Wareńki nie było w domu. Najpierw milczy, potem mówi, ze nie uchybił siostrze i nie dał powodu do kpin. Oskarża ja o jazdę na rowerze – okólniki o ty nie mówią, więc nie wolno! A tu jeszcze kobieta, panna! TO STRASZNE. Przestrzega też młodszego kolegę, przed lekceważeniem przepisów – nosi haftowane koszule i chodzi z książkami po mieście i ten rower! A jeśli dyrektor się dowie. Kowalenko zły odpowiada, że nikomu nic do tego! Nie lubi donosicieli i nie chce z nim rozmawiać. Zły B wychodzi i mówi, że pójdzie do Dyrektora, Kowalenko zrzuca go ze schodów i mówi DONOŚ. B pada pod nogi Wareńki i jej koleżanek ona zachichotała. B był w rozpaczy myślał, że kpi z niego, usunął jej fotografię z biurka i już nie wstał z łóżka. Na pytania odpowiadał TAK i NIE umarł po miesiącu. Zamknięto go w futerale, celi marzeń. Pogrzeb w deszczu, wszyscy w płaszczach, kaloszach i z parasolami. Wareńka zapłakana, nie ma pośrednich nastrojów śmiech lub płacz. W miasteczku uczucie swobody – jakby rodzice wyjechali. ILU zostało jeszcze TAKICH?

W szopie północ, księżyc, daleko widać spokojnie i cicho. Iwan – mieszkanie w mieście to też futerał, życie wałkonia i próżniaka pośród głupców i rozpróżniaczonych kobiet. BRUD. Chce opowiedzieć inną historię, ale czas spać, Marwa chodzi w ciszy.

Iwan mówi: widzieć i słyszeć kłamstwa, być durniem i tolerować ich, znosić krzywdy i poniżenia, kłaniać się i uśmiechać dla kawałka chleba. Śpijmy mówi Burkin, ale Iwan idzie jeszcze zapalić fajkę.

by Adam Mac Swan