Stefan Grabiński Czerwona Magda


Północ strażacy w ciszy odpoczywają, dwóch gra w warcaby, pala fajki, leniwie, bez przejęcia, ziewają. Na tapczanach dwóch dyżurnych jeden smacznie chrapie, drugi sierżant zamyślony patrzy w sufit. Sierżant Piotr Szponar zamyślony, ściąga w zadumie brwi. Od 3 tygodni jego jedyna córka Magda wróciła na służbę do miasta. Przed dwoma laty odesłał ją w odległe strony – dziwna! Wysoka, wątła, blada, duże czarne oczy zapatrzone w przestrzeń, nieopanowane ruchy rąk. Całe nerwowa, kurcząca się spazmatycznie, czarne włosy pod ognisto pomarańczową chustą. Matka jej Marta przepiękna cyganka zmarła pozostawiając dziewczynie tęsknotę do stepów. Piotr bał się córki, jej bladej twarzy zaciśniętych ust, częstych zamyśleń i czegoś nieokreślonego. Jej matka otrzymała przepowiednię, że zostanie porwana przez białego i urodzi dziewczynkę, córkę płomieni, która ojciec będzie zwalczał!

WRÓŻBA SIĘ SPEŁNIAŁA! Pierwsza część się sprawdziła, a Marta umarła, gdy córka miała 5 lat. W wieku 15 lat Magda poszła na służbę do fabryki tutek – tu wybuchł pierwszy pożar! Podpalenie, zakład spłonął w kilka minut, sprawcy nie wykryto, znaleziono w jedynym ocalałym pomieszczeniu cudownie ocaloną, śpiącą pracownicę!

Potem dziewczyna pracowała u kilku zamożnych mieszczan, jako garderobiana w kawiarniach lub sklepowa – WSZEDZIE WYBUCHŁY POŻARY Z NIEZNANYCH PRZYCZYN!!! Początkowo pożarów nikt nie wiązał z miłą i dobrą dziewczyną Magdą Szponarówną, ale proletariat miejski zaczął szeptać. Pożary się nasiliły, zwłaszcza po pożarze nowego domu syndyka na Lewandówce – i tam pracowała Magda!!!

Motłoch zamierzał zamordować ją na placu i gdyby nie interwencja powszechnie szanowanego ojca i wspaniałej policji, która wywiozła dziewczynę – dokonałby zbrodni!

Surowe śledztwo nie wykazało jej winy! Było 100 pożarów w domach jej chlebodawców. W 50 przypadkach znaleziono ja nieprzytomna w stanie kataleptycznym wewnątrz pożaru! Dziewczyna w transie, nie ruszała się nigdy z miejsca w czasie pożaru! Ogień wybuchał zawsze w oddaleniu od niej! Lekarze interesowali się ta sprawą. Magda w ich opinii była osobą anormalną, z przewagą sił podświadomych, skłonną do katalepsji i somnambulizmu. WYROK UNIEWINNIAJĄCY!!! Porodzono jednak Szponarowi wywieźć córkę, którą odtąd zwano Czerwoną Magdą – podpalaczkę i czarownicę wszyscy trzymali na progu domu!

Dwa lata spędziła dziewczyna u jego krewnych w odległej wsi. Wróciła zapłakana i wybłagała ojca o znalezienie pracy. Zatrudniła się u kupca na Młynarska i minął właśnie tydzień.

W mieście nikt nie zwrócił uwagi na powrót Czerwonej Magdy. Sam Piotr jednak nie wierzył w niewinność córki. On gasił wszystkie związane z nią pożary, zbadał je do gruntu. Wiedział, że podpalała, ale pożary były z jej powodu! Dopust za jego zaciętość w walce z pożarami? Zemsta ŻYWIOŁU? DZWONEK alarmowy!!! Słucha grania automatów, obszar – Młynarska! Szponar zachwiał się i zbladł! Wie, że pożar jest u Duchniców! Przygotowania, ruch alarm, Szponar na placu – spokojny i zrównoważony. Próba wentyli, przegląd sprzętu - jadą - 3 nad ranem łunę pożaru widać z daleka – to Kamienica Duchnica!!! Ogień podsyca wiatr, na ulicy stosy wyrzuconych z domu sprzętów, tłum gapiów, kobieta zmarła po skoku z 2 piętra na bruk. Jedni gaszą, inni wchodzą do płonącego budynku, na hakowych drabinach, na balkonie kilkunastu mieszkańców. Szponar zdjął kobietę i zarządził ustawienie płachty ratunkowej. Szponar wchodzi do płonącego wnętrza, wyciąga dziewczynkę 10 l. Płomienie pachną włosami Magdy (macierzanka i liście orzecha)!!! To był jej pożar!!!

Drogę zastąpiło Szponarowi płonące widmo dziewczyny, olbrzymie, z ognistym strąkiem w dłoniach, okrutny śmiech, – CZEGO CHESZ ODE MNIE? ZAWOŁAŁ!!! Z dogi Magda! Uratował staruszkę. Inny strażacy na płachtach, linach i krzesłach wynieśli jeszcze wiele osób. Pozostało jeszcze ostatnie piętro – Szponar był wszędzie! Uratował 20 osób i ocalił 2 kolegów, zabezpieczył odwrót następnym, widząc ciągle przed oczami widmo dziewczyny. O ocaleniu domu nie było mowy, już zaczął się walić zostało tylko kolka osób na 3 piętrze. Przygotowano wór ratowniczy dla kobiety z niemowlęciem – krzyknęła i wskazała na ogniste widmo podpalające wór ratunkowy. – Jezusie, Mario! – Jęknął Szponar – Giń maro, zakreślił znak krzyża toporkiem i rzucił! Skowyt upiora, cios trafił w czoło, widmo cofnęło się i wsiąkło w głąb domu. Szponar załamał się, towarzysze dokończyli gaszenia. Zeszli po drabinach na ulicę, tu tłum woła Czerwona Magda! Ojciec idzie do małego pokoiku, gdzie w kałuży leżą zwłoki dziewczyny z przerąbaną czaszką.

by Adam Mac Swan