Tadeusz Borowski Chłopiec z Biblią


Cela więzienna ciasna wilgotna i niska. Wprowadzają małego chłopca w uczniowskim mundurku. Kowalski zecer z Bednarskiej, – za co? Za NIC odpowiada dzieciak głaszcząc się po wygolonej głowie. Kozera przemytnik z Małkini –to Żyd!. Uspokaja go Szrajer, urzędnik z Mokotowskiej – nie wygląda. Kowalski prosi, by chłopiec usiadł. Szrajer nie chce, by chłopiec siadał na miejscu Mławskiego, który jest przesłuchiwany. Kowalski mówi mu, że zwariował i podsuwa się, by chłopiec usiadł. Matula złapany na udawaniu gestapowca pyta chłopca, czego się gapi, nie widział celi? Kubeł i 2 sienniki. Matula gra w karty z Tadeuszem o chleb, przegrywa. Chłopiec opowiada, że ojciec jest dyrektorem banku, trzyma na kolanach książkę – to Biblia. Kowalski jest pewny, że jemu to nie pomoże, sam spodziewa się rozstrzelania. Tadeusz jest pewny, że ojciec wykupi dziecko. Do celi trafił prosto z łapanki. Szrajer pyta o ulice, boi się o swoje córki na tajnych kompletach gimnazjalnych. Wszyscy myślą o zbliżającej się śmierci. Chłopiec pisał kredą po murach, a policjant dostarczył go dorożką prosto przed bramę więzienia. Szkoda dozorcy, będzie miał robotę rzekł Kowalski ja bym ci dał na miejscu ojca. Kozera pyta Kowalskiego, po co drukował gazetki? On jednak się wypiera. Tadeusz wpadł, bo szukał narzeczonej u rusznikarza – pytają. Milczenie, mdłe światło w celi za murem bezludne domy getta. Słychać szczęk zamków?

Przywieźli nowych więźniów, wszyscy są ciekawi nowin. Mławski wrócił z badania, zostawili mu zupę z kolacji, nawet mocno nie oberwał, tylko z płaszcza Tadeusza wypadło szkło, Niemcy myśleli, że planuje samobójstwo. Starego Mławskiego zmusiliby donosił, zgodził się, by ratować syna. Mławski pewien, że chłopca widział na policji i w tramwaju. Ten się wypiera i czyta Biblię. Matula szuka chętnego do gry, Szrajer nie chce. Wezwanie na apel ustawiają się w szeregu, dziś służbę ma Ukrainiec. Esesman z pistoletem i pejczem, za nim Ukrainiec i pisarz Żyd, adwokat z getta. Szrajer składa prosty meldunek po niemiecku.Esesman przeliczył, zgadza się wyczytują Benedykt Matula – Wychodzić! Rany boskie i jeszcze wyczytują Zbigniew Namokel – Jestem odpowiedział chłopiec, zabrał biblię i wyszedł. Już po apelu. Kozera z Małkini i Kowalski – był chłopak, nie ma chłopaka. Sikać przed nocą, by potem nikt nie chodził po głowie. Tadeusz – szkoda, że nie zostawił Biblii, byłoby, co poczytać. To na nic, Mławski pewny, że chłopca widział na policji i w tramwaju! Po co kłamał? CO ten dzieciak mógł zrobić? Szrajer – to Żyd, nawet wygląda. Dlatego go poprowadzili na śmierć i Matulę też kryminalista – należało mu się rzekł Kozyra. Otulili się ubraniami, Tadeusz mówi, że pięknie jest na świecie, tylko nas na nim nie ma.. Mławski martwi się o ojca – jest Żydem - poznał go referent, z którym robił interesy w Radomiu. Ma być konfidentem nie powinni wziąć. Kozyra ich ucisza 2 strzały blisko, liczą 16 naprzeciw bramy. Szrajer chce by poszli spać. Tadeusz trzeba spać, zimno, wilgotno od okna.

by Adam Mac Swan