Sławomir Mrożek Dzieci Streszczenie


Dzieci ulepiły bałwana na rynku – zwyczajna figurka, jak tysiące innych. Dzieciom przyniosła wiele radości. Rynek się rozciągał, ludzie przechodzili, urzędy urzędowały. Ojciec cieszył się z zabaw dzieci na mrozie.

Wieczorem zapukał do ich domu sprzedawca z kiosku na rynku, prosi, by pilnować dzieci, ma czerwony nos (marchewka na bałwanku) nie dlatego, że pije wódkę, tylko z powodu odmrożenia! Dzieci za karę nie dostają kolacji mimo, że nie chciały obrazić sprzedawcy gazet. Urażony człowiek odebrał zabawę, jako publiczny przytyk.

Dzieci niczego nie rozumieją. Potem przychodzi prezes gminnej spółdzielni – 3 kule – złodziej na złodzieju mówi, gdzie dowody – pyta? Oburzony, nie chce sprostowania – wypytywane dzieci nie rozumieją, płaczą – ojciec na wszelki wypadek postawił je do kąta.

W końcu przyszedł przewodniczący rady narodowej z grubym jegomościem. Widzą wrogą, robotę, ojciec nie jest dostatecznie upolityczniony! Dzieci zrobiły satyrę z władzy ludowej! Bałwan stanął pod oknem jego kancelarii!!!Ojciec mówi, że zrozumiał to ze złodziejami – złodzieje to głupstwo! Czemu dzieci nie ulepiły bałwana pod oknem Adenauera? Milczenie ojca wydaje się wymowne, będą KONSEKWENCJE – w tym momencie wychodzi gruby jegomość. Prowokacja mówi przewodniczący, on chodzi po domu rozpięty – guziczki z węgielków!!! Ojciec wezwał dzieci z kąta, wypytuje o guziki przewodniczącego – nic nie rozumieją, bałwanka ulepiły dla zabawy. Kolejna kara – klęczenie na twardej podłodze. Innym już gospodarz nie otwierał!

Następnego dnia dzieci nie mogły bawić się na rynku, zostają w ogrodzie. Nie chcą lepić zwykłego bałwana! Najpierw spierają się potem decydują ulepić kolejno: sprzedawcę z czerwonym od wódki Noem (sam mówił), spółdzielnię i przewodniczącego z rozpiętymi guzikami.

by Adam Mac Swan