Edgar Allan Poe Diabeł w dzwonnicy


Holandia piękna niegdyś osada Vondervotteimittiss, leżała daleko od głównych dróg, większość czytelników ja ominie. Dlatego pisze o mieszkańcach, którym należy sią współczucie. Osada jest stara, nazwa niejasna, wywodzi się od prądu? Widać ślady wyładowań elektrycznych na wieży ratusza. Nawet najstarsi mieszkańcy nie mogą przypomnieć sobie jakiejkolwiek zmiany. Dolina okolona łagodnymi wzgórzami, ćwierć mili obwodu mieszkańcy jej nie opuszczają. 60 niewielkich domków tyłem do wzgórz, dolina wybrukowana cegłami, małe ogródki. Cegły mocno wypalone, okna wąskie i głęboko osadzone, na dachach rzeźby kapusty i zegara słonecznego.

Wewnątrz posadzki z jednakowych cegiełek, stoły z ciemnego drewna, kominki, zegary, doniczki i figurki brzuchatych Chińczyków. W kominkach ogień pod kotłami kiszonej kapusty z wieprzowiną. Troszczą się o to rumiane pulchne gospodynie w czepkach, spódnicach z pomarańczowego samodziału, zielonych pończochach i trzewikach, zegarku i z chochlą.

3 chłopców pilnuje w ogrodzie prosięcia, mają po 2 stopy wzrostu, trójgraniaste kapelusze, purpurowe kamizelki, spodenki, pończochy i ciżmy zapinane na perłowe guziki. Każdy ma fajkę i pękaty zegarek. Kot i prosię maja przywiązane do ogonów zegarki. Na skórzanym fotelu siedzi pan domu starszy i pulchny, niewysoki z wytrzeszczonymi oczyma, ubrany podobnie jak chłopcy, ale fajkę ma większą i zegarek kieszonkowy. Nie spuszcza oka z wieży ratuszowej. Wszyscy radni to tłuściochy, uchwaliły 3 rezolucje:

Wieża zegarowa nad salą posiedzeń Rady 7 tarcz na 7 ścianach, to je obserwują panowie w swych fotelach, ustanowiono nawet strażnika zegara, ale nie ma nic do roboty, zegar był doskonały i precyzyjny.

Niczego dobrego nie spodziewano się z krain poza wzgórzami, pewnego dnia za 5 dwunasta na szczycie pasma ukazał się jakiś przedmiot. Niski mężczyzna o cudzoziemskim wyglądzie ubrany na czarno i biało z wyszczerzonymi zębami i malutkimi skrzypcami, miał złota tabakierę, z której wciąż korzystał. Podskakiwał w pośpiechu i kręcił się jak fryga w końcu wzbił się na wieżę zegarową ku zaskoczeniu strażnika. Pobił go tuz przed 12 –tą. Zaczął bić zegar, wszyscy odliczyli do 12 – tu. Potem wybił 13 Mali staruszkowie zbledli DER TEUFEL! Rozterka jest 13 – ta. Kobiety martwią się o kapustę nastawioną na 13. Chłopcy są głodni, co z fajkami, które powinny być już wypalone – wioska pogrążyła się w dymie.

Zegary zaczęły tańczyć jak opętane koty skakały ludziom do oczy szarpane przez zegarki na ogonach. Diabeł siedział na dzwonniku leżącym jak martwy. Diabeł ciągnął zębami sznur od dzwonu i powodował okropny hałas wygrywając skoczną melodię na skrzypcach. ON opuścił te miejscowość ze wstrętem i prosi o pomoc miłośników punktualności i kapusty, by przepędzić diabła z dzwonnicy.

by Adam Mac Swan