Tadeusz Borowski Bitwa pod Grunwaldem


I

Dziedziniec koszar po SS, maszeruje Batalion – ręce w zielonych kurtkach po SS, tylko zamiast butów wojłokowe łapcie. Mijają amerykańskie ciężarówki, z których wychodzą ludzie i wyrzucają toboły. Wszystkie szyby są wybite, nowy maszt i świeże drewno. Tadeusz (T) nagi wygrzewa się na parapecie okna. Ze skradzioną książką o przygodach Sowizdrzała i Pasibrzucha. Batalion ćwiczy na Mszę Arcybiskupią. W Sali na piętrze smród ciał, na ścianach hitlerowskie sentencje, piętrowe łóżka, taborety i grubo ciosane stoły.

Kolka leżał cały czas w mundurze, poci się, ale do wojska się nie zapisze. Pobił się z oficerem o mundur. Maszerować potrafi, ale kraść żywności z kuchni dla Żydów nie! Młody chorąży jest zły, że do niego pije. Czyta niemiecką książkę o Katyniu. Stefan uczy się angielskiego, wściekły, znów gotują na węglu zamiast użyć elektryczności. Maszerować na Mszę nie chcą, kręcą się ponurzy i wściekli, kłócą się, Kolka wstaje, bić się nie będą. Pobity przez T w transporcie z Dachau Cygan pyta mało wam jeszcze? Bić się Polak z Polakiem? Zawsze gotowi bić brata. Sam jest chory od surowej baraniny. Nie będzie awantury. Wszędzie sterty gnijących śmieci, suszy się bielizna i drewniane kuferki. Wszędzie słychać radio. Bram pilnują obcy żołnierze. Za bramą było pełno aut, rowerów, kolorowych, lekkich sukienek. Tam był świat, do którego puszczano za dobry marsz, za sprzątanie, za lojalność i miłość do Ojczyzny.

W środkowym skrzydle budynku były kuchnie Drugiego zgrupowania wojskowego Allach, snuł się dym. Trzymają cię jak za Niemca mówi T – siedź człowieku, głodno i do domu daleko. Chorąży wychodzi na Mszę? Nie do kuchni niech uważa złośliwość, może na ognisko? T wie, że będzie dobry gulasz – idź na Mszę może Kolka, zostanie albo pójdzie na dziewczyny? Nie na Arcybiskupa. On wrócił, był w świecie, my w obozie. Różne doświadczenia. On myśli o uroczystości, my o jedzeniu. A Grunwald? NA parapecie ciepło, najpierw przechodzi generalicja. Pułkownik w mundurze skrojonym z koca. Dalej Major w niemieckim mundurze, dalej inni wojskowi jak stado. Stefan dziwi się, ze Niemcy nie zdołali ich wybić. Polska dla Polski taki byłem głupi. Jak kradłeś w obozie to przeciw nam? Lepiej Milcz A sienniki, koce, luksusy? Stefan był flegrem w obozie Birkenau i blokowym, który uderzył T Przemycał zupę, chleb i papierosy. Przechwal się, że pomógł oficerom z powstania – awantura. Nie chcą dać mu zupy. Kpi z oficera, którego wspomina z młynkiem do kawy jak chce robić placki podczas bombardowania. Pułkownik Kmita! Wierszyk. Pokarz buty – chorąży zapięty na ostatni guzik – dziwisz się? Inteligentowi. Warcholstwo nas gubi – prosił, by tego nie robić. Katyń, – co Katyń Stefan awanturuje się naczytał się Pan chorąży książek, zupy pojadł, Niemkę pomacał i wzywa GO, – Co w Katyniu!? W Katyniu ty bękarcie twoi rodacy ze wschodu… gadzino krzyczy chorąży. A co wam się nie podoba idź won szpiegu! Stefan mówi nie bój się pójdę do tej Polski i będę tam na was czekał. Chorąży przewrócił stół i skoczył Stefanowi do gardła. Dzwonek z Sali przybranej świeżymi gałązkami Arcybiskup w otoczeniu księży. Pobiliby się, gdyby Arcybiskup nie wychodził.

II Arcybiskup, księża, oficerowie, Prezes Komitetu, Pułkownik, Aktor w skradzionym cywilnym garniturze, Śpiewaczka (w Dachau miał ją cały obóz, obecnie z Aktorem), Oficerowie, za krzesłami tłum, Batalion. T rozmawia o książce z Redaktorem, przyszli na gulasz, tam Msza i kolejne ciężarówki – tym razem kobiety i młode dziewczyny. Profesor rozmawia z Poetą, który przygląda się kobiecie i łagodnych oczach. Uciekła z Polski do Pilzna – Żydówka. Nie z band leśnych. Ona jest z Getta – jakby wojny nie było zakpił Profesor. Do dziewczyny kpi, gdzie jest jej własna łąka, bo w Polsce żyli na cudzej – W PALESTYNIE. My walczymy o Ideę, co waszego w Polsce? Ona zna dowcip o koronie orła. Nie, dlatego uciekła z Polski, T pomaga jej nosić graty z samochodu. Inni wyrzucają śmieci przez okna, gotują coś przy ogniskach: kasze, zupy, kartofle. Dym, widok dalekiego lasu, aż kręci w żołądku. Ludzie są głodni, Żydówka pyta, czy tak żyją? Z przodu Grunwald z tyłu pichcenie. Dnia by tu nie wytrzymała! To tylko kwarantanna nie kacet. Przyzwyczai się. Ludziom chce się jeść, nie wolności. Mieć kobiety – ona dziwi się, że nie wyszedł za mury on się boi, że zginie, a przeżył obóz śmieć teraz byłaby groteskowa. Ona uciekła z Polski przed miłością. Przez 6 lat była katoliczką. Dostała książeczkę od matki na I Komunię, nie wygląda na Żydówkę! Matka zginęła w Treblince. Ona zakochała się w komuniście – nie lubił Żydów! Zaciągnął się do wojska w Siedlcach. Ona boi się teraz, że ją wyślą do Palestyny, z Żydami nie ma nic wspólnego. Idzie na spacer z T na razie nie jedzie do kolejnego obozu. Tu zaczyna się PACYFIKACJA – WOJSKO bieganina, Amerykanie w jeepach z karabinami rozpędzają tłum. Wrogie okrzyki z okien. Major, za nim Arcybiskup – kucharze nasłali Amerykanów. Do dowódcy idzie chorąży, za nim Stefan niesie piszczącą dziewczynę, dalej Kolka. T dołączył do nich, zostawił swoja dziewczynę. Złapali złodzieja nakradł kucharz wór mięsa i ukrywał Niemkę w łóżku. Idą do Arcybiskupa – kucharz kradł, cudzołożył i radia z Londynu nie pozwalał słuchać.

III Opis zdemolowanych koszar, wybite okna, zniszczone sprzęty, samochody, rozkradzione maszyny tylko szafa jest cała. Redaktor oddaje miskę gulaszu T. Za oknem Bitwa pod Grunwaldem wydzielono im po litrze kartofli z mięsem i sosem. W pokoju zostać samemu, lub z nią – widział ich. Może ucieknie z Nią na Zachód? Redaktor udaje oburzonego. Ksiądz Tokarczuk nie pozwolił napisać o złodzieju mięsa! Stefan miał do wyboru bunkier albo wydalenie z obozu. Przeprosił Niemkę od kucharza i razem wyszli z obozu. Tadeusz dostał bilety na teatr, ognisko, stoły krzesła, TŁUM szarpanina – każdy zobaczy! Redaktor prowadzi T za scenę Aktor i Śpiewaczka – przedstawienie patriotyczne.

IV T z Niną w lesie, rozmawiają, pocałunki. On chce żyć normalnie, jak Niemcy! Nie być w obozie i nie czekać na nic, nie myśleć o Polsce. Nina chce do Brukseli, ma tam bogatą siostrę i będzie studiować medycynę. T boi się ludzi i przestrzeni, ma tu książki i kolegów, którzy mu pomogą. On boi się Amerykanów – czarne małpy mogą nas wsadzić do kolejnego obozu. T wraca do Polski, ona wściekłą, zostawisz mnie, bo jestem Żydówką? W polu spotykają Stefana – Amerykanie nie wpuścili go po koc. Mówi, że mają jutro wywozić cały obóz, on rusza do Polski pieszo!. Ona nie chce czekać do zmierzch, wraca przez dziurę w murze między wartownikami, dostaje śmiertelny postrzał z karabinu. T wchodzi za nią i patrzy na ciało. Oficer pyta, co się stało? NIC – zabiliście dziewczynę z obozu, 6 lat do nas strzelali Niemcy teraz wy, co za różnica O MY GOD! Tłum skanduje GESTAPO, GESTAPO.

V W pokoju wszystko rozbite, koc i książki skradzione, Cygan leży głodny, nikt nie przyniósł mu jedzenia. Jutro transport. Chorąży i Kola w bunkrze. Redaktor poszedł do Andersa – też kradł książki. Stefan zakapuje w Polsce Chorążego i Kolę – niedobrze! Młody kupił Niemkę, dziwi się T, że tyle siedzi w książkach. Jutro nie da się wywieźć, maja sporo broni! Zrobią bitwę. Profesor przyszedł po niego i poszli popatrzeć na Grunwald, właściwie liczył na spotkanie z Niną, ona nie żyje, śmieje się, że była z T. Grunwald – palą w ogniu kukły Niemców w mundurach. Niemka się wystraszyła i przytuliła do T ognie bengalskie. Niech umarli grzebią umarłych oni pójdą z żywymi. Na słowa Profesora śmiech i wiwaty wmaszerował ze śpiewem Batalion.

by Adam Mac Swan