Isaac B. Singer Janda


1

Szalom Pińczower z żoną Szajdełe był właścicielem zajazdu ‘Pawi Ogon’, do którego nie wpuszczano chłopów. Służyła im Janda – piękna wiejska dziewczyna o ospowatej twarzy, jasnej skórze, czarnych oczach, ogromnym biuście, wąskiej talii i okrągłych biodrach. Miałą ogromną siłę fizyczną i sama prowadziła cały zajazd i jeszcze nocą obsługiwała mężczyzn przynosząc zysk Szalomowi. Sama Janda nie piła i czasem dostawała kieszonkowe na ubrania i jałmużnę. Żydzi pomawiali Szaloma o prowadzenie do rozpusty, ale on trzymał dziewczynę, bo była robotna, uczciwa i zdrowa. Żywiła się resztkami – Szajbełe mówiła - TO ZWIERZĘ. Kobiety w miasteczku pluły na nią, chłopcy rzucali błotem i przeklinali, dziewczęta chichotały, policja wzywała na przesłuchania. W zajeździe zmieniła się klientela: najpierw Rosjanie potem Austriacy, Niemcy, Węgrzy, Czesi i Bośniacy, wreszcie Polacy. Epidemie nie zaszkodziły dziewczynie, ani władza bolszewicka. Wciąż miała klientów i spełniała ich najdziwniejsze upodobania. Ona trzymała zajazd w garści. Szalom i Szejdełe rozpadali się jak zajazd.

2

Szejdełe zmarła na Rosz ha Szana otrzymała całun i kobiety przygotowały stypę. Szalom trząsł się na pogrzebie, potem deszcze rozwaliły dach, a Szalom zmarł. Janda została na bruku z 60 złotymi w kieszeni. Chciała wrócić na wieś do rodziny, ale stacji Skibica nie było. Dopiero żydowski handlarz dokładnie wypytał kobietę i powiedział, jak najłatwiej dojechać.

Tam zostawiła bliskich i Wojciecha, narzeczonego, którego zabrała jej córka kowala. Za miasteczkiem nikt nie znał Jandy i nie dokuczał. Powoli zbliżała się do Skibicy, ale mężczyźni wciąż się za nią uganiali. Janda wspomina Szaloma – kochała go, lecz z nim nie spała. Wspomina swoich klientów – była już stara z rozpusty nie miała przyjemności.

3

Żydzi wskazali jej wreszcie drogę do Skibicy, pomodliła się przed kapliczką. Chłopi zaprosili ją, dali czarnego chleba i mleka. Poznali ją po tych latach, Wojciech popadł w ruinę, pił, żona zmarła. Przyprowadzili go, on słyszał, że była dziwką – śmiechy, poszła zobaczyć jego dzieci. Brudno i ciemno, pełno robactwa. Sprząta, pierze zwalcza robactwo. Daje dzieciom pieniądze na zakupy. Wrócił pijany Wojciech, syn Stefan wita go jak psa. Jandę prowadzi szopy i tu zgwałcił na odpadkach. „Jestem zgubiona” – mogła być jego matką.

by Adam Mac Swan