BOLESŁAW PRUSKatarynka


Pan Tomasz spaceruje centrum Warszawy lato ubrany w granatowe palto i popielate spodnie. Buty, jak lustra wyszarzały cylinder, twarz rumiana, siwe oczy, szpakowate bokobrody, laska lub parasol. Zamyślony pobożny idzie wolno sprawdza barometr ogląda zdjęcia aktorki, ustępuje ludziom z drogi i jest przyjazny.30 lat tak chodzi:

- obrońca - biega wesoły rozmowny, trzyma się prosto ma czuprynę i wąsy szaleje za kobietami - nieustannie swatany zmienia kobiety, ale poświecą się praktyce -LUBI SZTUKĘ.

- mecenas - wyłysiał, osiwiał, wzbogacił się i uspokoił - znawca sztuk pięknych. Mieszkanie 6 pokoi meble i obicia szuka żony - przebiera. W mieszkaniu zmienia meble kupuje obrazy - GALERIA. Przyjęcia dla artystów. Goli wąsy zapuszcza bokobrody i porzuca praktykę. Tylko Sztuka - smakuje ją w teatrze filharmonii i galeriach przesiaduje słucha zna. Pobłażliwy dla niedoskonałości - może się wyrobi... nie krytykuje o występkach nie rozmawia. Dziwactwo -nie znosi katarynek i kataryniarzy zbóje sztuki. Wzburzenie i nawet wyzwał na pojedynek dowcipnisia, który podesłał mu 2 katarynki - sąd honorowy!

W kontrakcie z właścicielem kamienicy zastrzega, że nie wolno wpuszczać katarynek. Dodatkowo płaci dozorcom 10 zł miesięcznie za to samo.

Lokal 4 większe pokoje od ulicy tu przyjmuje gości i 2 pokoje od podwórza tu gabinet i spędza cały czas. Pali cygara i patrzy przez otwarte okna.

Naprzeciwko biedni ludzie: stary urzędnik, potem krawiec, emerytka ze służącą, obecnie dwie panie z ośmioletnią dziewczynką. Ubogie sprzęty, biedny obiad kobiety szyją. Dziewczynka cały czas przy oknie, blada i nieruchawa czasem robi na drutach, bawi się lalką DZIWNA smutna NIEWIDOMA! patrzy wprost w słońce. 2 lata temu gorączka nieprzytomna budzi się niewidoma. Poznaje rękami lubi drobne przedmioty i kwiatki uciekają jej wspomnienia wzrokowe pozostał jeszcze słuch. Dawniej miała podwórko, piwnicę i strych. W nowym mieszkaniu siedzi tylko w oknie, chodzi po pokoju CISZA! Wpatruje się w słońce - jedyna przyjemność TĘSKNI niknie w oczach - pan Tomasz gdybym mógł coś zrobić?...

Ma ciekawą sprawę dla przyjaciela -zajmuje się nią 2 dzień z dawnym zapałem lokaj mówi, że zmienił się dozorca, ale Pan Tomasz nie ma czasu rozmawiać. Myśli tylko o sprawie KATARYNKA popsuta fałszywa z trąba i przytupującym kataryniarzem idzie skrzyczeć, ale w oknie dziewczynki ożywienie ona tańczy! Lokaj wzywa dozorcę dostaje 10 zł ma wpuszczać codziennie katarynki. Lokaj pewny, że Pan zwariował, bo rzuca kataryniarzowi 10 tkę. Tomasz bierze adresy okulistów idzie zająć się dzieckiem.

by Adam Mac Swan