Antoni Czechow Kameleon


enny poranek na ryku, cisza, stójkowy Jedyrin niesie za rewirowym Oczumielowem przetak ze skonfiskowanym agrestem.

Nagle awantura piesek ugryzł człowieka w perkalowej koszuli, robi się zbiegowisko. Pijak złapał psa, pokazuje krew na palcu! Naczelnik poznał złotnika Chriukina, widzi przerażenie charciego szczeniaka.

Pyta o powody awantury, złotnik domaga się odszkodowania, żyje z pracy rąk, teraz jest skaleczony! Rewirowy przyznaje mu rację, odgraża się właścicielowi psa, że rozwydrzony, puszczany wolno, że wściekły! CZYJ TO PIES?!!!

GENERAŁA ŻYGAŁOWA!!! – Pada odpowiedź. Oczumielow oddaje płaszcz – GORĄCO GO OBLAŁO. Zaczyna tłumaczyć, jak pies mógł ugryźć złotnika, maleństwo, próbuje załagodzić wrażenie, grozi wreszcie złotnikowi, mówi, że sam się skaleczył! Może przypalał psa papierosem – tłum spiera się. Churkin nie kłamie, żąda sądu pokojowego. JEST RÓWNOŚĆ, ma brata w żandarmerii. STUL GĘBĘ mówi Oczumielow, ale stójkowy twierdzi, że generał trzyma wyżły, to nie jego pies! Zmiana nastroju znów winny jest właściciel, po chwili stójkowy znów mruczy, że może to pies generała. Tłum na przemian mówi, generała, lub nie. Oczumielow wreszcie każe psa odprowadzić do generał, że to z jego rozkazu, Chriukin sam sobie winien!

Na targu pojawia się kucharz generała – to nie jego pies. Naczelnik mówi bezpański – do hycla i koniec. Kucharz kończy zdanie zna psa to zwierzę brata generała Władimira Iwonicza! Oczumielow podziwia psa, jaki ładny, podziw, pochwały, troska. Kucharz odprowadza psa.

Tłum wybucha śmiechem, Oczumielow grozi Chriukiowi – ja się jeszcze do ciebie dobiorę!

by Adam Mac Swan