Stefan Żeromski Ludzie bezdomni


WENUS Z MILO

Paryż wiosna zapach akacji Tomasz Judym (TJ) spaceruje ogląda kobiety szuka cienia w parku, idzie na Plac Zgody. Nie chce wracać do pracy do kliniki (mieszka marnie i daleko). Wreszcie decyduje -Luwr -odpocznie w chłodzie ogląda posąg Wenus z Milo słyszy rozmowę po polsku -ludzi jest mało to kobiety: 2 dziewczęta 15 i 17 lat tęga stara i bogata i 20 kilku letnia brunetka niebieskie oczy prześliczna zgrabna. Babcia usiadła dziewczęta oglądają starsza czyta przewodnik potem długo obserwuje posąg. Zastanawiają się czy wszystko pokazać dziewczętom Paryż ma coś z trupiarni wylakierowane drzewa i gołe panny! Zdecydował wmieszać się w rozmowę -zaprowadził do sali "Amor i Psyche" Canovy. Polskie słowa to rzadkość w Paryżu od roku studiuje chirurgię w klinikach. Pani Niewadzka dziewczęta sieroty wnuczki Czerwińskie Wanda i Natalia oraz Joanna Podborska. Znała kiedyś Judymów z Wołynia -on syn szewca pijaka z Warszawy. Wenus ją wzruszyła, piękno świata greckich bogów -Goethe. TJ oprowadził pokazał. Pytają jak dojechać do Wersalu -tramwajem, nie chcą go fatygować, ale sam ofiarował się jechać. Sprawdził godziny odjazdów -jutro o 10 tej. Syn szewca aspiruje do towarzystwa. Po raz pierwszy zbliżył się do takich kobiet. Rano dokładnie sprawdził garderobę, poszedł pieszo, układa dialogi i wyobraża sobie flirt -jestem cham! Nie umie nawet z nimi rozmawiać. Paniom podoba się ruch Paryża -Joanna Podborska "Rybak" Puvis de Chavennesa przypomniał sobie obraz - też zrobił na nim wrażenie, Tłum wydychał. Rybak podobny do Jezusa -deszcz moczy panie Natalia pokazała nogi! W budynku stacji ścisk i Natalia została wciśnięta w TJ i pozostała tak nawet, gdy się rozluźniło. Wersal Joanna patrzy przez okno sypialni Marii Antoniny na bramę zlękła się MOTŁOCHU. Joanna broda i profil sarmacki kaukaski ekspresyjna szczerość szybkość i potęga. Pojechały.

W POCIE CZOŁA

Rok później czerwiec Warszawa ul Widok. W pociągu spotykał Polaków chłopi tacy sami jak we Francji -idziemy do przodu. W mieście bród, Żydzi i ich sklepiki, brudne dzieci w łachmanach. Ojciec rodziny siedzi i marzy o szwindlach, pracownie i warsztaty chore twarze głód, wśród tego mrowiska brama jego rodzinnej kamienicy. Sąsiad Dąbrowski ślusarz. Puka do swego mieszkania - zamknięte mała sąsiadka mówi, że są w podwórzu w mieszkaniu przywiązana wariatka. W podwórzu ciotka Pelagia mieszka u brata Wiktora on czyta książki -winien jest TJ zarabia teraz mniej a bratowa musi pracować w fabryce cygar. Dzieci Franek i Karolinka. TJ idzie do fabryki bratowej zagrody wiejskie drewniane, bardzo brudne, pierwsze murowane brzydkie kamienice i fabryki z dymiącymi kominami. Cygara bród upał smród ciał kilkaset kobiet gryzące tytoniem powietrze. Bratowa sprawna przy pracy (4 osoby) pakuje tytoń. Popłakała się na jego widok. Wrócą razem na Ciepłą. TJ sam rozprasza się w odległych majakach -oczyszczanie miast, nowe środki lokomocji, cudowne lekarstwa na gruźlicę. Ogród Saski wieczorem tłumy Żydów nie ma jak spacerować -Plac Bankowy ludzie jak robactwo MOTŁOCH -ODRAZA. Razem z bratem idą do jego fabryki on też chce się wybić. TJ wszystko ma od ciotki, która go dała do szkół. Wiktor zarobił sam na ubrania, ale wygląda prawie jak ojciec TJ jak PAN. Ciotka była luksusową prostytutką 4 pokoje na 2 piętrze, gdy zabierała TJ była już starsza i nie pracowała, ale urządzała gry karciane i bale. On był na posyłki, froterował, szorował gary, potem wynajęła pokój studentowi taniej w zamian za lekcje. Radek Uczył sumiennie zapisała go do szkoły a potem przegrała dużo w karty i się wściekła. Były ciężkie czasy. Doszli do dzielnicy fabrycznej technik zaprosił go do zwiedzenia fabryki i zobaczył brata przy pracy.

MRZONKI

Znany w świecie dr Antoni Czernisz wrócił z wakacji. Był kiedyś biedny i studiował swoim wysiłkiem w wieku 40 lat ożenił się z piękną półarystokratką. Był już bogaty, ona emancypantka prowadziła znaczący salon w Warszawie. Były też spotkania tylko dla lekarzy a TJ zaproszono z odczytem przygotowanym w Paryżu "O stanie higieny" Początkowo nawet drwiące uśmiechy potem zainteresowanie -mówi o dezynfekcji domów. Bród w Paryżu i Warszawie. Ale za murami Powązek i w dzielnicy żydowskiej. Brud i nędza a jedynym lekarstwem jest antysemityzm! A na wsi? W jednej izbie dzieci i prosięta bród i głód. Umiemy zwalczać mikroby w domach bogaczy a nie zajmujemy się żebrakami. Niechęć słuchaczy, śmiechy Pomysły by podleczonym umierającym zakazać powrotu do trujących stalowni DOBRE SOBIE! IDYLLA! TJ dalej jedyny ratunek dla Krakowskiego Kazimierza i dzielnic żydowskich Lublina lekarzom winna podporządkować się i nędza i siłą pieniądza. Rzeczowa krytyka system francuski kosztuje 10 mln franków nie wiedzieć, na co syndykaty. U nas los parobków i Żyndostwa nie jest sprawą lekarzy. Lekarz dzisiejszy jest przecież lekarzem ludzi bogatych. BRAWO Drugi kolega poddaje krytyce pogląd, że lekarz powinien naprawiać stosunki społeczne. TJ żądać od przemysłowców otwarcia łaźni dla robotników. Zaproszono go do stołowego (męczarnia) siedział obok doktorowej. Wymknął się, gdy panowie poszli na cygara. Dołączył do niego lekarz gruby Żyd robactwo, które żre ludzi pomyśl on Chmielnicki lekarz Żyd 100 lat temu nie do pomyślenia!

SMUTEK

Październik TJ parweniusz u drzwi pałaców kultury zazdrości bogactwa SMUTEK podczas spaceru widzi w powozie panie, które spotkał w Paryżu -kłania się marzy...

PRAKTYKA

Rano szpital praca asystenta. 17-19 Przyjmuje w gabinecie od listopada do lutego ani jednego pacjenta. Pijana, gruba i chora portierka Walentowa mieszka z córką 15 lat ładna wyjdzie wkrótce na ulicę. Kradły wszystko! Niszczyły, co się dało. Objadały się. Poza introligatorem i fałszywą kwestorką nie przyjął nikogo. Skończyły się pieniądze od ciotki i kredyt. Koledzy uprzejmi, ale wiedział, że tu miejsca dla niego nie ma. Marzec bratowa narzeka na Wiktora. Wracając spotyka dr Chmielnickiego proponuje mu wyjazd na prowincję do dr Węglichowskiego dyrektora zakładu leczniczego Osiek. 600 Rubli jadę! Dr Węglichowski jutro przyjdzie do was (TJ boi się wsi nigdy jej nie lubił). Dyrektor 50 kilka lat mały chudy kościsty rumiany. TJ nie mam, z czego żyć. Nie podobał się odczyt swobodnie mówi po francusku zna tez urządzenia hydropatyczne, zna też jego przeszłość -pyta, czy lubi się bawić -lekarz ma w herbie lancet. Obowiązki latem zakład szpitalik do dyspozycji całe ambulatorium. Płacą 600 rubli rocznie utrzymanie usługi konie. Dziedziczka Niewadzka się ucieszy zna ją z Paryża. FILISTER robi karierę.

CISY

Zakład kuracyjny dwa łańcuchy wzgórz opis zakładu i jego rady nadzorczej i struktury. Kasjerem jest p. Listwa ojciec niegrzecznego zbitego chłopca. Dopiero Leszczykowski (M.LES) i Węglikowski postawili zakład na nogi. Ale Leszczykowski był marzycielem i fantastą dawał się podejść różnym naciągaczom. Do tego Krzywosąd genialny technik widział całą Europę był w Londynie rusznikarzem. Ostatnio był w Monachium gdzie zebrało się wielu Polaków. Scena zabicia sokoła. Pan Listwa szczęśliwy, gdy nie był z żoną i dzieckiem.

KWIAT TUBEROZY

Najważniejszy był zakład -mniej ważny szpitalik wcześniej zwiedza kościół a tam panny z Paryża po nabożeństwie przywitał się i przedstawił księdzu zaproszenie na śniadanie na plebanię tu biblioteka i czasopisma -miło. Ksiądz widzi kuracjusza szulera i oszusta Karbowskiego, przysiadł naprzeciwko Natalii -ta blada jak papier. TJ zapomniał o szpitalu zazdrosny o pozycję szulera.

PRZYJDŹ

TJ zadowolony za oknem deszcz, drzewa toną w wilgoci wiatr radość wzrok kieruje ku alei czeka na kogoś.

ZWIERZENIA

17 października 6 lat w Osieku 23 lata Joanna Podborska -fragmenty pamiętnika o przyjaźniach studiach emancypacji. Wspomniany brat Henryk robi długi nie doktorat burdy więzienia skandale nie opuści go. Kolejne posady guwernantki i lektury, spotkania. Kiedyś była ascetką teraz drobnostki jej dokuczają. Henryk w końcu dopuścił się morderstwa SEN? Przepracowuje się Nerwy! Bicie serca, bóle głowy, szum w uszach. Uwagi na temat mody można odsłonić dekolt i piersi a nogi nie! Męka jednostek moralnych Notatki z podróży Wacka list z Syberii Wacław umarł przepłakała zimowe noce. Na wsi jest lepiej wywodzi się z ziemian. Rodzina na wsi inna - nie to ona się zmieniła. Cmentarz groby rodziców z wujem spór o stosunek do chłopów "ŁOTRY" łatwo gospodarować przy stoliku z książką w ręce. W rodzinnym dworku Żyd Lejbuś Korybut. GLOGI w miejscu zgonu rodziców szwargocą "obcy ludzie".

POCZCIWE PROWINCJONALNE IDEE

TJ latem zrywa się o świcie idzie do stacji meteo potem domu kąpielowego przed 8 do swego szpitala od 10 -13 w gabinecie przyjmował młodych zdechlaków po obiedzie bawił damy: teatry, spacery, rekordy, wyścigi. Roje kobiet i żadnych wrażeń -życie deprawujące piękne. Na bale przychodził też "pałac" prym wodziła panna Natalia ośmielił się, ale został zmrożony spojrzeniem. Szpital -rozkradziono sprzęt i z czasem zmieniono na magazyn. Czasem kładziono położnice, dzieci chore na ospę, czy chłopa z kolką czasem protegowanych księdza czy panien ci dostawali jeść z dworu lub plebanii ze szkodą dla diety. TJ przyjmował biedotę i wywołał lawinę Żydów włóczęgów i całego bałaganu miasteczka. Pomagał jak mógł. Na powrót wyposażył szpital odbierał, wyłudzał, wygrywał. Dożywianie pokrywał M.LES żywność i zaopatrzenie od plenipotenta z pałacu, księdza i przymuszonych bogatych chłopów. Leczył wszystkich, ale sam i bez pomocy. Jesień dzieci z folwarku poraziła malaria, ale tylko przybyłych. Tutejsi wieśniacy znosili warunki dużo lepiej. Folwark był nad stawami -te przynosiły bardzo duży dochód. Podobne były przy zakładzie i też śmierdziały. Febry i malarii w zakładzie nie udawało się wyleczyć. Mieli też 2 przypadki febry nabytej u nich. Wezwanie do Niewadzkiej do pałacu -pomysł Joanny Podborskiej urządzić suche izby dla maluchów (niespodzianka) leczenia nie wymagają a on zaopiekuje się medycznie.

STARCY

M.LES urządził sobie pałacyk i odda Węglichowskiemu za czynsz i stypendium dla biedaka. Doktorostwo gromadzi elitę Osieka. Spotkania zażyłość przyjaźń. Ksiądz i TJ zaproszeni z urzędu. TJ zapracowuje się wymyśla nowe ulepszenia zakładu. Okoliczni chłopi korzystają też z jego opieki. Po cichu koresponduje z M.LES a ten forsuje jego działania. Komisja rewizyjna LUTY konflikt o projekt osuszenia. Na posiedzenie go nie wpuszczają nie jest w zarządzie. Popsuł swoje stosunki!. Wszyscy pozornie grzeczni i uprzejmi. Dr Węglichowski usunąłby TJ z zakładu, ale sam musiałby poprowadzić szpital. Myślał o usunięciu go szykanami, ale syn szewca mógłby wysmarować wrogi Cisom artykuł i zagrozić zakładowi. Sam był zacny i nie posługiwał się matactwem. W marcu TJ rozmawia o zamulonym stawie - wpuśćcie tu Niemca i zobaczcie, co zrobi

"TA ŁZA, CO Z OCZU TWOICH SPŁYWA"

Wiktor za złożone przez TJ pieniądze jedzie za granicę. Odprowadzony przez żonę i dzieci jedzie przez Warszawę. Obiecał napisać i przysłać pieniądze.

O ŚWICIE

Kwiecień błoto TJ jedzie przez pola las sentymentalizm siedzi na pniu -turkot powozu Joanna wraca ze spowiedzi? Kłamie. Szukali Natalii uciekła z Karbowskim wzięli ślub w małym kościółku Wola Zaniecka potem wyjechali za granicę? Z jej majątkiem. Myśli, że zrobiła mu przykrość, bo kochał się w niej to nie prawda! Sam sobie uświadomił, że kocha Joannę -to moja żona.

W DRODZE

Wiktor wezwał żonę i jedzie do Szwajcarii sprzedała rzeczy i pojechała z dziećmi. Nie zna języków, ale we Wiedniu miał czekać na nią towarzysz. Odebrał ją z dworca zabrał do siebie wsadził potem z biletem do właściwego pociągu i powiedział, o co pytać i gdzie wysiąść. Zaspała i wysiadła gdzie indziej przypadkowo trafiła na Polaków. Pomogli napoili dzieci on załatwił reklamację i zapewnił opiekę konduktorów w Amstetten i dalej w Wintertur. Jadą z Warszawy Judymowa Brata TJ. Pojechali trochę razem. Judymowie urządzili awanturę na peronie potem dzieci wyszły z domu i zniszczyły winorośl sąsiada wyrzucą ich z domu i miasteczka WIKTOR -pojadę do Ameryki.

O ZMIERZCHU

TJ zmiana życia robił wszystko jak do tej pory -noc duszy -widzi wszystko podwójnej jasności. Widywał Joannę z jedyną uczennicą Wandą w parku na spacerach. Szedł brzegiem rzeki, wie, że czekała celowo. Obserwowała go w Warszawie rozmawiają półsłówkami. Zaniedbał w pośpiechu chorych, ale było ich bardzo wielu ONA CZEKAŁA! Zmrok idą brzegiem lasu. Musiałaś przeczuwać, że będę twoim mężem.Wtuleni idą pierwsze pocałunki.

SZEWSKA PASJA

Nie obchodziły TJ nawet prace przy szlamowaniu stawów. Zamiast wywieźć spuścili szlam strumieniem. Awantura bójka wrzucił do stawu administratora.

GDZIE OCZY PONIOSĄ

Listownie dr Węglichowski zerwał umowę z TJ -on zdążył się już chorobliwie przywiązać do Cisów. Strach musi odejść załatwić wiele rzeczy w tym momencie widzi w wyobraźni Joannę - przyszła (już wie), dlaczego to zrobił? Wyszła, gdy chciał jej wszystko powiedzieć. Rozmarzył się patrząc na pokój. Pomyślał pogodzić się wezwać na pomoc żony. Trzeba skończyć z głupotą i stać się człowiekiem poważnym. Idzie do szpitala nie żegnając się z nikim wyjeżdża -wstręt do okolicy. Pociąg uciekające krajobrazy, bezładne myśli, topielcy, oczy Joasi. NERWY go szarpią. Wysiada z pociągu na dużej stacji rozmawia z inżynierem Korzeckim, którego znał z Paryża i Szwajcarii. Rozmawiają prawie jak chłopi. Jedzie do Sosnowca może tam będzie dla niego praca, Bliski płaczu chce mu wszystko powiedzieć. Krajobraz przemysłowy wszystko jakby poprzewracane karłowate sosny i jałowce. Błoto zabudowania fabryczne zwałowiska i hałdy jałowa ziemia. TJ zobaczył krajobraz swej duszy. Łoskot pył węglowy ruch Kopalnia "Sykstus". Jadą do lecznicy, aby zapoznał się z warunkami MOTŁOCH słyszał to od Joasi w sypialni Marii Antoniny w Wersalu. Rozmawiają o przemianach wewnętrznych Korzecki jest zdrowy i pracuje nad sobą żyć nie bojąc się śmieci. TJ to wbrew naturze! Cierpi na bezsenność boi się spać w pustym pokoju Zabierał nawet górnika, ale ten natychmiast zasypiał. Myśl, że TJ jest, blisko, że będzie mógł go jutro spotkać uspokaja go. To nerwy i strach przed śmiercią. Wyjechać w świat NIE MA TU DLA NIEGO MIEJSCA. Życie ziemiańskie nie dla niego -musi zarabiać dużo. MACIE CHORE NERWY.

GLIKAUF!

TJ sam w pustym mieszkaniu gospodarz w pracy portret ojca -uosobienie PYCHY. Wypija szklankę mleka idzie brzydko brudno brak drzew ŹLE mu. W tych biednych robotnikach zobaczył swoich rodziców. Zwiedza kopalnię.

PIELGRZYM

Kalinowicz osoba decydująca o zatrudnieniu. Willa na wzgórzu czas próby. Gospodarz bogaty, otyły, łysy, wyniosły zbytek obrazy biblioteka gabinet córka i syn rozmowa o ideałach szkoły za granicą. Praca nie może być cierpieniem. Przymus szkolny rozmowa o granicy wolności i cierpienia. Nawiązanie do Hymnu zachodzącego słońca Słowackiego. Pielgrzym w ciemności za oknem grad TJ 2 lata temu wrócił z Paryża darmowa pomoc lekarka w kopalni Zarobki biedni ludzie wydają na zbytki. Przemytnik do Korzeckiego z materiałem na ubranie.

ASPERGES ME

Korzecki miał znajomych, których odwiedzał raz do roku przysłali teraz konie po doktora, bo Pani domu się pogorszyło. Gruźlica ostatnie stadium nie można pomóc mleko i koniak nadzieja ludzie na wsi w takim stanie żyją dłużej ona wie, że nie wychowa już syna gimnazjalisty. Boi się śmierci TJ wraca rozmyśla.

DAJMONION

Posada w kopalni zwykła praca pozioma. List od korzeckiego z Obrony Sokratesa "Daimonion" duch nie stawia mi nigdzie oporu. Myślał TJ, że to osobliwe zaproszeni - inżynier popełnił samobójstwo.

ROZDARTA SOSNA

Przyjechał Joasia z babką i Wandą w drodze do Drezna. Ubrana skromnie pokazał jej fabrykę wraz z delegowanych technikiem o wykwintnych manierach. Tu chory umiera, bo praca jest ciężka! Ona pyta, gdzie zamieszkamy? Gdzie zechcesz? - Czy tu? Pomagać mu w pracy! Założymy szpital. Umie prowadzić dom i konfitury - Będą oddawać wszystko dla dobra innych. Nowe piękno skromne sztuki, niemalowane meble sosnowe chodniki chłopskie. Ja jestem z MOTŁOCHU ludzie w 30 tym roku życia umierają, bo są już starcami ich dzieci to idioci! JA CIĘ NIE WSTRZYMAM zakiełkuje we mnie nasienie dorobkiewicza. Spacer idą - pod drzewami. SZCZĘŚĆ CI BOŻE odeszła on uciekł płacze? Joasia, czy sosna rozdarta.

by Adam Mac Swan