Henryk Sienkiewicz Legenda żeglarska


‘Purpura’ nieustraszony okręt płynie szybko pod pełnymi żaglami i kruszy groźne dla innych podwodne skały. Woda pieni się mu na burtach – droga świetlista jest za nim.

Płynie przed siebie i nie boi się wirów. Majtkowie szczęśliwi drwią z niebezpieczeństw, robią, co chcą. Życie, jak święto – ufni w siłę statku niezłomną ratują innych i przygarniają rozbitków. Purpura płynie sama, nikt nie pilnuje steru, żagli masztów i lin – statek, jak bóstwo nieśmiertelny. Długie lata tak płyną, statek się psuje, belki przeżarte, wszystko spróchniało. Głos rozsądku mówi strzeżcie się – NIE SŁUCHAJĄ!!!

Zamęt, wielka burza słupy wody uderzyły w ‘Purpurę’, wbiły w dno, wyrzuciły w chmury i z powrotem na dno. Purpura tonie! KRZYK! Załoga odwykła od trudów nie wie, co robić. Wściekli walczą z morzem i niebem, ale zalane działa umilkły, wiry porwały wielu obrońców. Inni walczyli i zrywali się do walki, aż opadły im ręce. Śmierć nadchodzi! Rozpacz i obłąkanie. Ci, co ostrzegali teraz mówią: O zaślepieni! Statek naprawiajcie na dnie! Purpura jeszcze nie zginęła. Na pół umarli pracujcie od spodu, od rana do nocy wynagradzają dawną bezczynność i zaślepienie.

by Adam Mac Swan