Edgar Allan Poe Owalny portret


Trawi GO przewlekła gorączka, nie ma leków, służący nie upuścić MU krwi, bo jest wrażliwy, zresztą stracił wiele krwi w walce z bandytami. Służącego nie pośle po pomoc, bo zostałby sam. Przypomniał sobie o odrobinie opium, które dodawał do tytoniu jeszcze od czasu Konstantynopola. Dotychczas mieszał tytoń z trucizną pół na pół znał też działanie laudanum i opium. Przyjął teraz minimalną dawkę, by zasnąć (pierwszy raz od tygodnia).

Schronili się ze służącym w opuszczonym zameczku, jakich wiele w Apeninach, mała i skromna komnata w odległej części zamku. Makaty, trofea rycerskie, nowoczesne obrazy w złoconych ramach. Służący pozamykał okiennice, zapalił świece i zasypiając czytał opisy owych obrazów w książce. O północy, gdy poprawiał świecznik zobaczył obraz w głębokiej wnęce, wizerunek młodej dziewczyny, kobiety. Gdy odruchowo zamknął oczy rozbudził się –wyglądała, jak żywa – wzruszył się.

W książce opisano portret – dziewczyna była najpiękniejsza, lecz nieszczęśliwie pokochała malarza.. On kochał tylko sztukę, ona jej nienawidziła, ni skarżyła się, lecz myślała jak o rywalce. On liczył na własną sławę. Do wieży nikt nie wchodził, on malował ona jakby traciła kolory. Malarz stał zachwycony, bo udało mi się utrwalić blaski i cienie, powiedział wreszcie ‘Ależ to Życie samo’! – Ona już nie żyła.

by Adam Mac Swan