Tadeusz Borowski Proszę Państwa do gazu.


Cały obóz był nago, odwszawianie ubrań cyklonemb (tym od gazowania ludzi) rozpuszczonym w basenie. Cały obóz zamknięto i nie pracuje. Jedzą chleb od matki Tadeusza, (nie psuje się tygodniami) boczek i cebulę. Kanada, najbogatsi więźniowie z rampy trafili do najcięższego komanda na Harmenzie. Henri może załatwić buty z podwójną podeszwą, obiecał też koszulę. Polacy maja paczki z domów, inni żyją z tego, co mają z rampy, ale co będzie, gdy nie przyjadą transporty? Nadzy ludzie kłębią się na dole, Rabin zawodzi z modlitewnika, muzułmanie tłoczą się przy wejściu do baraku. Marsylczyk – komunista i rentier twierdzi, że religia to opium – lubi palić! Transport, Kanada ma się udać na rampę 100 osób zabierają Tadeusza.

Wielu postów z automatami, są młodzi. Grecy rozchodzą się w poszukiwanie jedzenia, Niemcy obstawiają plac i handlują wodą, pieniądze zabiorą ludziom z transportu, koszulę ma zabrać jedwabną, innych ubrań ma nie brać, bo podejrzewają ucieczkę. Biją. Oficerowie mają barak, który daje im cień wodę sodową latem i grzane wino zimą. Południe, transport. Ludzie krzyczą wody i powietrza, seria z automatu po wagonach – cisza. Ostatnie ostrzeżenie, by nie brali złota i do pracy. Przerażeni ludzie wychodzą z wagonów, słabi do gazu, młodzi i silni do pracy. Rzeczy, waluta i złoto zabierają esesmani, oni stawiają też znaczki za każdą ciężarówkę do gazu (po 60 ludzi). Karetki pogotowia nieustannie wożą cyklonb.

Transporty oznaczane nazwą miasta. Ten jest z Sosnowca i Będzina. Trwają nawet po kilka dni. Obóz przestępców, palą najpierw Żydów, Polaków, Rosjan i ludzi z południa Europy. Tadeusz musi wynieść z wagonów martwe niemowlęta, ale żadna kobieta nie chce ich zabrać.. Esesman chce je zabijać, jedna z nich starsza zabiera trupy i z wyrzutem patrzy na Tadeusza. Henri daje mu pić, nie potrafią już współczuć, Grecy się przejadają, zaszkodzi im. Idą ładować stosy rzeczy. Brzydka Niemka, komendant obozu dla kobiet ogląda kobiety. Nienawidzi piękna i urody. Torby i walizy kosztowności ładują na auta. Upał, pić. Następny pociąg. Niektórzy wiedzą, co ich czeka, jedna z kobiet wyrzekła się dziecka. Pobita przez Andrieja trafia do auta i jedzie na zagazowanie. Esesman to pochwala Andriej pije spirytus i podaje Tadeuszowi. Młoda i piękna dziewczyna sama wybiera auto.

Tadeusz ma dość trupów idzie pod wagony. Widzi piekło, błąkające się dzieci, zdziczenie, rabunki i mord. Trupy, kaleki i opuchnięte ciała. Dziewczynkę bez nogi wrzucili na ciężarówkę – spalą żywcem. Starzec chce rozmawiać z komendantem obozu, kpiny. Zapada chłodny wieczór. Butów nie wymienił, pije z Henrim kawę ze spirytusem. Tadeusz ma dość. Henri mówi, że wyładował 1 mln ludzi. Zastrzelono dziewczynkę, przyjechał jeszcze jeden transport. Ukrywa się. Obóz teraz wydaje się taki spokojny. 15 tys. kresek w notatniku esesmana. Kocioł od herbaty złota, jedwabiu i kawy dla strażników, by wpuścili komando bez rewizji. Dobry, bogaty transport – słupy dymu – już ich palą. Wracają do obozu, ale muszą ustąpić drogi oddziałowi eses.

by Adam Mac Swan