Henryk Sienkiewicz Płomyk


Koniec kopania wypłata dla najmitów, ci z węzełkami ruszają ku stacji kolejowej. Zostaje tylko Lipiecki – chłop spod Kościana – pracował z tymi, z Królestwa. Jest słaby, przedźwignął się i z baraku chce zabrać obrazek z Matką Boską Częstochowską i ołowianą lamkę – Niemcy (lutrzy) nie umieli ich uszanować. Źle się czuje, nogi ma, jak z waty – przyszłą na niego ciężka choroba – modli się chwilę. Tęskni za ludźmi, którzy już odeszli, ciemność w baraku, umierać bez księdza i sakramentów! Płacze modli się ‘Pod Twoją obronę…’ – pochowany na luterskim cmentarzu – rozpacz. Zasypia ufny w opiekę Matki Bożej wspomina lipową aleję prowadzącą do kościoła, dachy domów złote w słońcu, ksiądz spowiednik – zachorował na saksach – śmieć na obczyźnie to zatrata. Zasypia i budzi się spocony i osłabiony majaczy, widzi gęstniejącą ciemność i wyciągające się ku niemu ręce. Martwe przerażenie – Jezus Maria! ŚMIERĆ! Wspomniał jeszcze Polską śmierć w rodzinnej chacie, przy świetle świec. Panienko Najświętsza – ratuj. Płomyk lamki urósł i rzucił się na ciemność Lipiecki zobaczył walkę światłą z ciemnością. Zasnął i wyzdrowiał –stary ksiądz po powrocie – uwierzył w to widzenie opowiedział potem z ambony – światłość sprzed obrazu Maryi obroni Polaka jeszcze nie raz.

by Adam Mac Swan