Adam Mickiewicz Romantyczność


Dzień, miasteczko oszalała dziewczyna nie słyszy ludzi. Chwyta niewidzialne, jakby się witała? Woła? KOGO? - Ona nikogo nie słucha.

Zimne oczy jak skała, rozgląda się, płacze, znów chwyta. Na przemian płacze i śmieje się. Pyta o Jasieńka, pewna, że kocha ją po śmierci, boi się, że macocha go usłyszy. Niech słyszy! Niema go, umarł – dziewczyna znów boi się, – KOGO? Ukochanego. To On, to jego oczy i policzki blade, biała suknia – ZIMMNO musi być w grobie 2 lata! Ona też nie chce tego świata.

Ona została wśród złych ludzi, szydzą, gdy płacze, niczego nie rozumieją, niczego nie widzą.

Jasieńku przyjdź za dnia mówi dziewczyna, we śnie, gdzie znikasz? – ON odszedł! Jest jeszcze wcześnie, kur pieje, zorza – ona sama nieszczęśliwa. On odszedł. Ona biegnie, krzyczy, pada, gromadzą się gapie.

Lud każe odmawiać pacierze – za duszę Jaśka, odszedł od swej Karusi – jej ukochany za życia! Lud wzruszony płacze, modli się.

Starzec każe zaufać oku i szkiełku. Duch to wytwór wyobraźni gawiedzi, dziewczyna bredzi, lud bluźni.

Jednak uczucia dziewczyny przemawiają do ludzi bardziej niż opinia starego mędrca. Jego prawdy są martwe, nieznane ludowi, świat widzi w proszku, w iskierkach gwiazd. Nie zna prawd żywych i cudów nie widzi. Musiałby mieć serce i patrzeć w serce.

by Adam Mac Swan