Henryk Sienkiewicz Sachem


Ameryka, Teksas, miasteczko Antylopa założone 15 lat temu w widłach rzeki Antylopa. Po raz pierwszy w historii przyjechał cyrk i to Hon. M. Dina. Tancerki, minstrele i linoskoczek. Miasteczko zbudowano na miejscu Chiavatty, stolicy Czarnych Węży. Indianie ci dawniej walczyli z niemieckimi osadnikami z Berlina, Grundenau i Harmonii. Walczyli z Niemcami, bo odebrali im ziemie i tereny łowiecki. W odpowiedzi Niemcy wezwali Meksykan z La Oro i napadli nocą na Chiavattę i spalili. Wycięli mieszkańców w pień, gdy wojownicy wyszli na łowy (tylko oni ocaleli). Po 5 latach miasteczko Antylopa liczyło już sobie 2 tys. mieszkańców. W 6 roku znaleziono żywe srebro, eksploatacja podwoiła liczbę mieszkańców. W 7 roku zgodnie z prawem linczu powieszono na placu ostatnich 19 wojowników Czarnych Węży złapanych w Lesie Umarłych. W miasteczku wychodziły dwa dzienniki i tygodnik. Kolej łączyła z Rio del Norte i San Antonio. 3 szkoły w tym jedna wyższa. Pastorowie nauczają o miłości bliźniego, poszanowania własności i innych cnót (na placu straceń). Bogatsi myśleli nawet o uniwersytecie, przy wsparciu rządy federalnego. Mieszkańcom dobrze się działo: handlowali żywym srebrem, pomarańczami, jęczmieniem i winem – bogacili się. W tych bogatych ludziach nikt nie rozpoznałby morderców Indian. Spokój, filisterskie nalane twarze i szum piwa, jak w Berlinie i Monachium, nie na zgliszczach Chiavatty. W mieście było całkiem przyjemnie, a dziś był jeszcze cyrk! Nr 2 programu spacer 15 stóp nad ziemią po drucie. Muzyka, linoskoczek Czerwony Sęp, wódz Czarnych Węży. Spacer po rucie, skoki Antylopy i Pieśń Śmierci. Ten Sachem – tu w Antylopie. Hon. M. Dean opowiadał o nim ‘Pod Złotym Słońcem’. 15 lat temu znaleziono umierającego Indianina dziecko (10 l.) na Planos de Tornado. Sachem jest następcą godności wodza.

Cyrkowcy przygarnęli sierotę. Filistrzy z Antylopy są bardzo zaciekawieni. Całe miasteczko powtarza Sachem Dzieci zaglądają przez otwory w deskach, starsze groźnie maszerują ze szkoły. 8 wieczór, noc pogodna i gwiaździsta, zapach pomarańczy i słodu. Łuna świateł z cyrku. Na drzwiach zbudowanej szopy namalowano bitwę Indian z białymi. W budynku na stole setki kufli, żyrandol z 50 lamp naftowych tłum czeka. Twarze zadowolone i głupie, podbródki podwójne i opasłe brzuchy – ciekawość. Roznoszona jest woda i piwo. Dzwonek, tancerka Lima na koniu – piękna jak Mathilde, córka Piwowara. Brawa. Nikt nie zważa na błaznów. Wszyscy czekają na Nr 2 programu na Sachema linoskoczka. Orkiestra przestaje grać ‘Yankee Doodle’ i gra arie Komandora z ‘Don Juana’. Wchodzi dyrektor wita zgromadzonych i prosi o absolutny spokój. Pamiętają o zagładzie Chiavatty wszyscy, czy Sachem też? Patrzą na wodza. Cyrk stoi na grobach ojców. Dumny, jak król, płaszcz z białych gronostajów. Wódz wygląda, jak źle oswojony jaguar. Orla twarz wygląda na wyrytą w miedzi. Błyszczące złowrogie oczy. Ma topór i nóż do skalpowania. Zamiast łuku drąg do łapania równowagi. Wycie – okrzyk wojenny – filistrzy dobre go pamiętają sprzed 15 lat. Wódz idzie po drucie, chwieje się, ale nie upada. Słyszą pieśń wojenną po niemiecku. Pełna żałoby, dzika i chropawa. Mówi o wielkich deszczach, po których 500 wojowników wychodziło na wojnę lub łowy. Wracali ze skalpami, lub mięsem i skórami. Żony witały ich z radością i tańcem na cześć Wielkiego Ducha. Szczęśliwe miasto, gdzie dzieci wzrastały. Topory ich wojowników nie broczyły we krwi niewiast i dzieci. Po śmieci szli polować z dychami ojców. Przyszły blade twarze zza morza i podłożyły ogień, zakradli się nocą. W miejscu Chiavatty wznieśli kamienne wigwamy. Wymordowane pokolenia wołają o zemstę. Unosząc się na drucie wódz wygląda, jak anioł zemsty w swoim płaszczu. Ostatnie dziecko obiecało zemstę – głos wodza przechodzi w ryk – szum na trybunach. Uciekać? Zemści się, jak? Wycie z piersi wodza, zakołysał się wziął drąg. Zastanawiają się czy nie rozbije lamp i nie spali budy płonącą nafty? Wodza nie ma. Zeskoczył zniknął, nie trzeba uciekać! Wychodzi z metalową puszką i zbiera, co łaska, dla ostatniego wodza Czarnych Węży. Ulga, kamień z serca widzów, to było w programie. Sztuczka. Posypały się półdolarówki i dolary. Ludzie mają serca na zgliszczach Chiavatty.

Po przedstawieniu ostatni Sachem knedle popija piwem ‘Pod Złotym Słońcem’. Zyskał wielką popularność w miasteczku zwłaszcza wśród pań – rozpowiada się nawet plotki.

by Adam Mac Swan