Fiodor Dostojewski Choinka i ślub


ON niedawno widział ślub, podobał mu się, ale przypomniał inne wydarzenie – było lepsze. Przed 5 laty w wigilię Nowego Roku ON był na dziecięcym balu organizowanym przez ustosunkowaną rodzinę. Jako osoba postronna spędzał wieczór swobodnie, był tam jeszcze jeden mężczyzna, który nie znał nikogo – prosty człowiek z prowincji z listem polecającym do gospodarza. Najważniejszym gościem był Julian Mastakowicz – OSOBISTOŚC! Łaskawie przyjął zaproszenie gospodarza, ale traktował go pobłażliwie. Pan domu nadskakiwał mu, częstował, przedstawiał innych gości.

ON w tym czasie zaszył się w sąsiednim saloniku wśród kwiatów Pani domu. Widział, jak dzieci połamały wszystkie zabawki i zjadły cukierki z choinki. Dzieci zamożne, ładnie uczesane dostają prezenty. Najpiękniejszą lakę dostała dziewczynka (z posagiem 300 tys.) potem skromniejsze prezenty, aż do biednego chłopca, który dostał książeczkę bez ilustracji. Rudy, piegowaty, biednie ubrany syn guwernantki dzieci gospodarza. Nie śmiał bawić się z innymi, którzy otrzymali piękne zabawki. Najbardziej zainteresował go teatr – poniżył się, przymilał i oddał jabłko pucułowatemu dziecku. Ale jakiś łobuz pobił rudzielca, a on nawet bał się zapłakać. Matka zabroniła mu przeszkadzać innym dzieciom w zabawie!

Smutny chłopiec trafił do saloniku i ON widział, jak dziewczynka – bogaczka zaprosiła chłopca do zabawy w ubieranie lalki. Dzieci hałasowały, rodzice rozmawiali o bogatym posagu, a Julian Mastakowicz po rozmowie z ojcem bogatej piękności poszedł za dzieckiem do saloniku.

Nieświadom JEGO obecności liczy coś na palcach i mamrocze 300 dziś 400 za 5 lat...? MYŚLI O ŚLUBIE!!! Nie wie, że jest obserwowany całuje dziewczynkę w główkę, ona i chłopiec wystraszeni on odsyła chłopca, dziewczynce mówi o gałgankach, z których zrobiono lalkę. Wystraszone dzieci trzymają się za ręce. Julian Mastakowicz coraz bardziej zły znów odsyła chłopca, dziewczynce mówi, że lalkę podarowano jej, bo cały tydzień była grzeczna. Pyta wreszcie, czy dziewczynka będzie go lubiła, gdy wkrótce odwiedzi jej rodziców. Ona jest bliska płaczu, rudy synek guwernantki już płacze i ucieka. Czerwony ze złości Julian Mastakowicz goni malca, krzyczy o kradzieży owoców, zapędza dziecko pod stół i wypłasza je chustką z batystu. Mastakowicz wypasiony i rumiany z brzuszkiem rozjuszony (zazdrosny?). ON wchodzi i śmieje się z osobistości. Gospodarz przychodzi go Juliana Mastakowicza właśnie w sprawie ubogiego rudego malca sieroty - dobrego dziecka … TO NIEMOŻLIWE odpowiada. IE MA MIEJSC, na te, co są jest po 10 godniejszych niż te ŁOBUZ Julian po raz kolejny odsyła dziecko.

ON widząc wszystko wyśmiał Mastakowicza w nos, on pyta, kim ON jest, a słuchając wyjaśnień kiwa głową z niedowierzaniem. W salonie pan Julian w otoczeniu statecznych panów i pań tłumaczy coś matce piękności, wdzięczy się, ona zachwycona, ojciec uśmiecha się, gospodarz zadowolony. Dzieci uciszono, by nie przeszkadzały w rozmowie. ON słyszał potem, jak wzruszona matka piękności zaprasza Mastakowicza do swego domu, a on zaproszenie przyjmuje. ON prowokacyjnie pyta stojącego blisko Juliana przyjaciela, czy jest żonaty? NIE! Gniew persony.

ON niedawno przechodził koło cerkwi – TŁUM, ślub dzień chłodny i pochmurny. Wystrojony tłuścioszek - pan młody, piękna panienka roztargniona zapłakana, smutna, niewinna i naiwna – jakby błagała o litość. Ledwie skończyła 16 lat! JULIAN MASTAKOWICZ i owa piękność – ma 500 tys. rubli szeptano ON wyszedł na ulicę – jednak obliczenia były trafne.

by Adam Mac Swan