Edgar Allan Poe Studnia i wahadło


Toledo. Całkowicie złamany człowiek. Proces inkwizycji i wyrok śmierci wypowiedziane przez białe, wąskie, stanowcze usta. Powolna utrata przytomności. Falowanie czarnych materii na ścianie. Wstrząs duszy i ciała na widok palących się 7 świec - anioły? Nie widziadła o głowach z płomienia. Nadzieja na spoczynek w grobie. Postacie sędziów, świece powoli rozpływają się. Utrata przytomności nie była całkowita. Sen? Obłęd? Śmierć? Nawet w grobie nie wszystko znika! Człowiek jest nieśmiertelny. Otchłań przebudzenia umysłowego (duchowego), potem fizycznego – ile moglibyśmy z tego zapamiętać? I czym różni się to od śmieci? Jak przypomnieć sobie ślady tych dźwięków, woni, postaci smukłych, które zabrały mnie w dół, pamięć nieuchwytnego lęku? Potem nawiedza GO bezruch wszechrzeczy, wilgoć, niemoc i obłęd pamięci rzeczy piekielnych. Słyszy własne tętno, szmer i drżenie, dreszcz po całym ciele, bezmyślne istnienie. Potem myśl i wstrząs grozy, próba powrotu do nieświadomości. Przebudzenie się duszy i pierwszy ruch.

Nie otworzył jednak oczu, czuje, że nie ma już więzów, ręka opada. Obudził się na twardej i mokrej posadzce w całkowitej ciemności, oddychanie sprawia mu trudność (powietrze było ciężkie i duszne). Przypomniał sobie inkwizytorów i swoje położenie – upłynęło chyba wiele czasu, ale wciąż żył. Nie wie, gdzie jest, powinien zostać stracony na stosie – czyżby odesłano go znów do więzienia?

MYŚL STRASZNA do utraty przytomności czyżby był w BROBIE? Ręce trafiają jednak na pustkę zimny pot na całym ciele, powolny ruch, wspomnienia opowieści o okropnościach więzienia w Toledo – zagłodzą GO? Czy wymyślą śmierć jeszcze okrutniejszą? KIEDY? Ręce trafiły wreszcie na mokrą i gładką ścianę z kamienia, zdołał ją okrążyć, miał zamiar użyć scyzoryka, by zaznaczyć miejsce początku, ale był we włosiennicy, a rzeczy MU zabrano. Wyrwał kawałek szaty, położył go na ziemi i zaczął iść, ale był bardzo słaby. Ocknął się miał bochen chleba i dzban wody – posilił się i poszedł pomieszczenie miał 100 kroków. Potem spróbował przejść pomieszczenie w poprzek, ale przewrócił się, na własnej szacie i śliskiej posadzce – przed nim była studnia! Rzucił kamyk na upadek czekał długo, nad NIM wysoko ktoś otworzył drzwi, błysnęła smuga światła i znów było ciemno. Przypadek go uratował! Nie wpadł, znaczy, że przeznaczono mu męki duchowe. Wrócił pod ścianę ostatkiem sił mógł rzucić się w przepaść i skrócić cierpienia, ale to byłoby tchórzostwo. Zasypia po długiej bezsenności, gdy budzi się znów ma chleb i wodę. Znów jest senny na dnie naczynia coś było – domieszano czegoś! Dostrzegł w czasie snu szczegóły, które przeoczył na jawie – siarczane blaski.

Zdał sobie sprawę z rozmiarów więzienia - obwód 25 jardów, kształt czworoboczny z wnękami, ściany były z płyt metalu pokrytego bazgrołami krwiożerczych mnichów, posadzka była kamienna ze studnią pośrodku. Obudził się przywiązany rzemieniem do tapczanu. Mógł ruszać tylko głową i lewym ramieniem sięgnąć do miski (dzban zabrano – trawi go pragnienie) z przesolonym mięsem. Strop był na wysokości 30?40? stóp namalowana postać Czasu miał coś w rodzaju wahadła (jak w dawnych zegarach). PORUSZAŁO się ruchem krótkim i powolnym nad NIM. Na posadzce pojawiły się szczury, które wypełzły ze studni i zjadły mięso. Po pół godzinie wahadło obniżyło się i przyspieszyło wyraźnie. Miało ostrze podobne do brzytwy.

TO BYŁA JEGO KAŹŃ – do studni wpadłby przypadkiem, tu przygotowano dla niego - odszczepieńca specjalne cierpienie. Jest bliski zgonu. Ruch wahadła był jednak powolny i minęło wiele dni zanim odczuł podmuch powietrza. Kolejna utrata przytomności i resztka jedzenia pozostawiona przez szczury, nikła nadzieja, radość, wreszcie otępienie idioty.

Ocenił ruch wahadła – kąt prosty, ugodzi go w okolice serca, najpierw rozerwie tylko ubranie. Pojawiło się szczękanie zębami. NIŻEJ. Wahadło znalazło się 3 cale od jego piersi. Daremnie szarpnięcia. Może ostrze przetnie najpierw rzemień? NIE przewidzieli i to. Pozostały szczury! Zjadły zawartość miski, gryzły GO w palce, mimo to resztkami mięsa natarł swe więzy. Niespodziewany ruch wypłoszył zwierzęta, ale liczył na to, że wrócą. Całe stada szczurów gryzły więzy i ciało, powstrzymał jednak odrazę, węzły powoli puszczały!!! Wytrzyma jeszcze, był wolny, ale ostrze wahadła już cięło włosiennicę, poruszył się szczury uciekły. Był wolny, ale wahadło zatrzymano i wciągnięto, w celi zaszła zmiana. Światełko z małej szczeliny wokół pomieszczenia, widział ślepia demonów rozżarzyły się – OGIEŃ!!! Duszne wyziewy, purpura, żar – pozostała tylko studnia, pomieszczenie zmieniło kształt, dwa boki stały się ostre, romb się spłaszczał środek wypadał na studni – zaprzestał oporu – krzyk rozpaczy był ostateczny, zachwiał się na cembrowinie, zamknął oczy.

Płomieniste ściany otworzyły się w okrąg przyjazne głosy dłoń generała Lasalle’a. Wojska francuskie zajęły Toledo, inkwizytorzy wpadli w ręce swych wrogów.

by Adam Mac Swan