Stefan Żeromski Siłaczka


Obrzydłówek Paweł Obarecki (O) zły, wraca z kart od księdza. Składali mu życzenia z aptekarzem, poczciarzem i sędzią (8 godz.). Zamknął się przed 24 letnią gospodynią, usiadł przed oknem dopadła go Metafizyka. Człowiek kulturalny na prowincji: deszcz, nuda i apatia – objada się i pije piwo. Wstręt do czytania i pisania, wyleguje się i chodzi po pokoju – zwłaszcza jesienią bolesna cisza, Jedyna rozrywka to nieprzystojne rozmowy z gosposią. Deszcz, mgły i trwoga melancholii i smutek, zabójcze lenistwo. Metafizyka 2 razy w roku! Szlachetne porywy przyciśnięte gliną bezczynności. Lekarz pewien, że jest jakaś niewidzialna rana u podłoża jego smutku.

Studia skończył. W miasteczku już 6 lat. Przyjechał z jasnym umysłem i kilkoma rublami w kieszeni (wówczas mówiono o konieczności osiedlania się w lasach i Obrzydłówkach. Posłuchał młody i energiczny. Wydał wojnę aptekarzowi i felczerom. Do normalnej apteki było 5 mil – bogacili się nad miarę. Sam Obarecki kupił apteczkę i przygotowywał leki, oddawał je za bezcen, uczył higieny – wybito mu szyby. Szklarz Żyd miał wtedy Święto Kuczek – trzeba było czekać na wprawienie i znów wybito i wybijano aż wstawił okiennice dębowe. Oskarżono go o czary i odciągano chorych. Wieczorami urządzano kocie muzyki. On nic PRAWDA ZWYCIĘŻY. Jednak nie zwyciężyła.

Po roku zapał do ludu osłabł. Ludzie go nie słuchali, byli ciemni, biedni, bez butów i żywności, wszystko mu jedno. Tylko Żydzi leczyli się u niego – pozostali niech żyją jak chcą! On się wypalił – zamknął podręczną apteczkę w szafie. Pokonał się sam. Wizyty u ziemiaństwa nie powiodły się. Jeden z Panów przyjął go na siedząco przy posiłku rozebrany do kamizelki. Zaniechał dalszych prób. Został mu tylko ksiądz i sędzia – był samotny – usiłował zbliżyć się do przyrody. Błąkał się po polach, dotarł nawet na poręby – pustkowie i płaski krajobraz bezpłodna nagość i posępność. Nieokreślona obawa...

Z upływem lat ksiądz pogodził go z aptekarzem (doktor już ochłonął). Podkochiwał się w aptekarzowej (ograniczona umysłowo). Nie upadł jednak tak nisko by składać wizyty rzeźnikom. Wtedy to znikło jakiekolwiek zainteresowanie szerszą myślą. Nudziły go artykuły o wielkich sprawach. Przyzwyczaił się do Obrzydłówka i pieczonych prosiąt. Jak inni zaczął brać pieniądze i nie troszczył się o ludzi. Aptekarz go denerwował, bo interesował się losem Papieża Aleksandra VI Borgii i popadł w bezwyznaniowość.

Spółka wekslowa: jeden pisze tasiemcowe recepty, drugi sprzedaje leki. Gorycz zalewa mu serce, –czemu stał się leniuchem i marzycielem? Smutny krajobraz zimowy, mgła i zmrok.Usłyszał, że gospodyni przekonuje kogoś, że jego nie ma. Wysoki chłop przysłany przez sołtysa. Zachorowała nauczycielka 3 mile drogi, mocne sanie zamieć! Gospodarz pojechał polem do lasu, by ochronić się od wiatru i śniegu. Po godzinie widzieli już wieś. Chata – stancja nauczycielki starsza gospodyni, nauczycielka młoda nieprzytomna w gorączce – tyfus. Jasne bujne włosy, ręce szarpią pościel – PANNO STANISŁAWO! Na krótko podniosła powieki jęknęła nie mogąc chwycić powietrza – ty szalona ty głupia! TYFUS. Chinina została w apteczce w Obrzydłowie 3 mile ona umrze! Znalazł się za 30 rubli parobek pojechał.Ona 3 lata była we wsi i przygarnęła na lekką służbę starą. Doktor nie może przeboleć nieszczęścia i jej głupoty. Zjedli ją idioci. 3 lata mieszkała obok niego – nic nie wiedział!

Wspomina 4 rok studiów zimno idzie do szpitala w dziurawych butach. Paltot tak wytarty, że Żyd 8 złotych nie dał. Bieda, smutek – nie jadł i nie pił herbaty. W Ogrodzie Saskim spotyka panienkę – patrzy na nią codziennie 17 lat szła szybko na Krakowskie Przedmieście na tramwaj na Pragę. Ubrana skromnie. W tramwaju popatrzyła raz na niego – pogardliwie – ciągle o nie myślał przypominał sobie: usta koloru torebek dzikiej róży – tęskni i cierpi. Pewnego dnia jego kolega „Ruch w przestrzeni” działacz społecznik zaczynający pisać wstępna artykuły, których nie kończy żeni się z biedną emancypantką, z którą przymierali głodem udzielając korepetycji. Spotykali się dopiero wieczorami a dom prowadzili otwarty i było składkowe jedzenie. Obarecki zobaczył tam swoją ukochaną. Ona Stanisława Bozowska – darwinistka, on przedstawiony, jako leniuch. Miał jechać do Zurychu lub Paryża na studia – nie miał pieniędzy. Częste spotkania ona przynosiła skromne jedzenie. Oświadczył się jej, ona się roześmiała i zniknęła została nauczycielką w wielkopańskim domu.

Spotkał ją tu, żyła w puszczy i umiera w zapomnieniu, został przy niej, nie budził. Upłynęło wiele godzin, posłańca z lekami nie było. Odzyskała przytomność około 4 rano, zapytała, kto to? I zasnęła, posłaniec nie nadjechał. Doktor miał złe przeczucie. W południe doktor wrócił ze swoją apteczką – spóźnił się. Okna były już pootwierane.. Nagi trup myty przez wiejskie baby. Cierpiał – było mu zimno, przygotowania do pogrzebu – zaczął porządkować jej dokumenty. Ostatni list do Helenki – świadoma swej śmieci pisze jej, że opracowała fizykę dla ludu – na brudno. Ma zadysponować jej majątkiem. Nie było adresu Helenki, znalazł rękopis

Chłopiec nie zdążył stał teraz z pożyczonymi od niej książkami. Doktor zadaje sobie pytanie, czego ja tu chcę? Trzeba uciekać. Pochylił się nad trupem Stasi szeptał coś popatrzył jeszcze od drzwi płacząc odszedł.

Śmierć Panny Stanisławy zmieniła usposobienie Dr Pawła. Czytał Boską komedię Dantego, nie grał w karty, 24 letnią gospodynię odprawił. Uspokoił się, utył, zebrał pieniądze, palił papierosy w gilzach, bo zdrowsze.

by Adam Mac Swan