Henryk Sienkiewicz Stary sługa


iewielu ich zostało, jego pamięta z dzieciństwa. Mikołaj Suchowolski, szlachcic z Suchej Woli, wsi szlacheckiej, która często wspominał. Był ordynansem dziadka. Nosił klucze do kredensu i zajmował się w domu i gospodarstwie wszystkim. Ciągnął za uszy chłopców kredensowych i wszyscy go omijali. Pilnował nawet służby podczas wydawania posiłków. Sprzeciwiał się wszystkiemu, a nawet wtrącał do rozmów przy stole. Troszczył się stale o majątek ojca narratora. Był uprzejmy dla jego sióstr, ale do paniczów zwracał się per TY. Czasem podczas czyszczenia broni dawał chłopcom zdmuchnąć świecę kapiszonem. Uczył obydwu chłopców maszerować i strzelać. Dokuczał im jednak, że chodzą, jak krowy, lub zamiast na żołnierzy powinni iść na księży. Za narratorem zatęsknił, gdy ten wyjechał do szkół. Po co? Czy nie jest dziedzicem?. Gdy młodzieniec w strachu przed ojcem przyjechał do domu na przerwę świąteczną z 2 dwójkami, w śpiącym domu czekał na niego stary sługa. Nawet rozlał kubki z gorącą śmietanką, odtąd tytułował go paniczem. To matka i stary Mikołaj, doprowadzili, że nie dostał panicz lania za oceny. Za niemiecki bić się nie godzi. Co on, jaki luter, czy Szwab? Stary Mikołaj kłamał wspominając swoje dzieje i swoje dzieci. Nie udały mu się. Syn narozrabiał i przepadł gdzieś w świecie, córka prowadziła się lekko i umarłą przy porodzie zostawiając dziewczynkę Hanię Dziecko chorowite w wieku narratora.Opowiadania starego o rozhukanych koniach jego oddziału, które poraniły ludzi w Warszawie. Ksiądz Ludwik zdenerwował się po opowiadaniu o pochwale przed bitwą z Austriakami. To samo powiedział starcowi kiedyś spowiednik Ks. Siedlecki, spowiadający rannego po bitwie. Stary czuwał jednak nad młodzieżą i postawą uczył ich karności. Gdy zimą podchodziły pod majątki wilki ojciec zaplanował polowanie, na które chciał zaprosić sąsiada Ustrzyckiego. Gdy sługa nie zastał go w domu tydzień szukał, aż dotarł do siedziby guberni! Od tej pory wydawano mu ścisłe polecenia, co ma zrobić, gdy adresata nie ma w domu.

Kiedyś wrócił pobity z jarmarku. Karcony przez ojca nie przyznawał się i nie kłócił. Dopiero wezwany do niego doktor powiedział, że do bijatyki z Niemcem von Zollem doszło z powodu złej opinii i pomówień, które ten i były sługa z ich majątku wygadywali na ojca. Skończyło się pojedynkiem i szkodą Niemca.

Narrator wspomina jeszcze kochaną cioteczkę Marynię, do której przychodził doktor Staś. To zraziło do niego Mikołaja. Gdy zobaczy ł zakochanych poszedł do matki narratora, ale ona zabroniła mu się wtrącać. Od tej pory nie mógł jej wybaczyć i zawsze mówił o niej nasza panienka, nawet, gdy miała już 3 dzieci. Niechęć do doktora minęła, gdy Hania zachorowała na tyfus. Zmartwił się też narrator, bo dziewczynką wychował się z nim jak siostra. Do łóżka chorej stary dopuszczał tylko jego matkę i doktora Stasia, który ją uratował. Od tej pory stary go ceni. Pod koniec roku stary osłabł, miał już 90 lat, siwiał i łysiał, przestał zrzędzić. Stary umierał, byli przy nim ksiądz Ludwik, narrator i jego brat Kazimierz (rodzice byli za granicą w sanatorium). Czyścili broń na jutrzejsze polowanie po ponowie. Stary wyspowiadał się księdzu i przeprosił zebranych.

Na grobie starego rosną już wrzosy, zmarł ksiądz Ludwik, cioteczka Marynia, narrator zarabia na życie pisaniem.

by Adam Mac Swan