Adam Mickiewicz Świteź


Okolice Nowogródka bór koło Płużyn – ON wzywa, by wędrowiec popatrzył na Jezioro ŚWITEŹ. Okolone puszczą, tafla gładka, jak lód. Nocą wędrowiec widzi gwiazdy na niebie i odbite w wodzie. Zobaczy też 2 księżyce – niebo łączy się z wodą, przeciwnego brzegu nie widać, a człowiekowi wydaje się, że zawisł w przestrzeni, w otchłani błękitu.Nocą wędrówka nad Jezioro wymaga odwagi. Starzy ludzie wspominają diabła i larwy, zatopione miasto, ogień i dym. Odgłosy walki, szczęk zbroi i krzyki kobiet, wreszcie bicie dzwonów – potem cisza i szum jodeł, cicha modlitwa dziewic.

Nikt nie pamięta, co to znaczy, nikt nie był na dnie, tylko lud snuje opowieści. Pan na Płużynach próbował dowiedzieć się, co to znaczy, zbudowano statki i sieci przygotowano. ON ostrzegał, kazał dać na mszę w wielu kościołach nawet sprowadzona księdza z Cyryna, aby modlił się na brzegu podczas zarzucania sieci. Sieć tonie głęboko, oni ledwie płyną.

Wyłowioną DZIEWCZYNĘ jasna twarz, usta koralowe, jasne mokre włosy. Jej obecność wywołała strach, paraliż lub ucieczkę. Dziewczyna ostrzega, że nie wolno pływać po jeziorze, nie utopią się jednak. Bo w dziedzicu płynie ta sama krew, co w topielicy. Bóg wysłał ją, by opowiedziała Panu dzieje Jeziora.

To było kiedyś miasto! Założone przez Księcia Tuhana sławne wojownikami i pięknością kobiet. Tam, gdzie teraz bór były żyzne pola, było widać nawet mury stołecznego Nowogrodu. Pewnego dnia car Rusi obległ tam Mendoga, Litwini boją się porażki. Mendog wezwał Tuhana swego sojusznika do obrony stolicy. Ojciec topielicy Tuhan stanął do walki z 5 tys. zbrojnych.

Tuhan jednak wie, że miasto zostawia bez obrońców i bez obrony. Córka jest pewna Bożej pomocy i obrony, każe ojcu jechać. Po jego wyjeździe nocą napadnięto na miasto, rozbito mury, ludzie schronili się we dworze, tu podpalają bogactwa i chcą popełnić samobójstwo. Dziewczyna nie może ich powstrzymać MODLI SIĘ o śmierć, bo się nie obronią i lud gotów jest popełnić grzech. Woła o piorun, lub niech ich ziemia pochłonie.

Zobaczyła blask, ziemia rozstąpiła się pod jej nogami – dziewczęta zostały przemienione w zioła o białych kwiatach i zielonych listkach. Biel, barwa niewinności za życia. Carscy żołnierze plotą z ziół wianki i giną od straszliwej choroby

To dawne dzieje, nikt ich nie pamięta zostały tylko odgłosy kary, lud prosty kwiatki białe nazywa cary. Dziewczyna odchodzi, statki toną wraz z siecią, fala uderza w brzeg i wraca dziewczyna znika słychać tylko szum jodeł.

by Adam Mac Swan