Henryk Sienkiewicz We mgle


Burzliwy rok w Warszawie, do majątku Mariana Nowickiego w Zawadzie przychodzi list od wdowy z prośbą o zabranie jej 2 synów. W szkołach rządowych strajk, na prywatne jej nie stać (zrezygnuje ze 150 rubli renty, którą jej Marian wypłaca. To, co ma (400 rubli z prokuratorii) wystarczy tylko dla niej i Julki. Najmie tylko jeden pokoik i ma nadzieję, że szkoły będą polskie. Gabriel jest zdolny, Felicjanowi został tylko rok. Dawniej zarabiali jeszcze lekcjami teraz nie mogą. Mają swoje książki, jej pomoże Adwokat Krasucki. Na wsi zdrowiej i bezpieczniej – tu młodzi są wzburzeni. Chłopcy są dobrzy i oparli się wpływom rządowej szkoły, ale kiełkuje coś obcego i niezdrowego. Modli się za nich i tłumaczy im, co może. Marian był w Czechach, zna świat i ludzi – zaimponuje im. Gabriel pisze wiersze i matka prosi o osąd. ZOFIA NOWICKA.

Marian szanuje bratową, kocha małą Julkę, do chłopców przywiązania nie miał. Samotnik i kawaler po namyśle zaprosił chłopców, we czwartek wyśle konie na stację. Chłopców przygarnie i podzieli się tym, co ma! Jej wyśle pieniądze, jak zwykle, gdyby nie mógł przyśle jedzenie. Zimą pracy nie ma a i tu podejrzani się kręcą i mówią o strajkach. W długie wieczory chłopcy mogą się do woli uczyć. Ma nadzieję na przyjazd bratowej i Julki na wiosnę.

Następnego dnia przed północą chłopcy przed wagonem 3 klasy. Ciano, pełno Żydów. Zmęczeni Nowiccy nie chcą jechać – woleliby być w Warszawie. KONIECZNOŚĆ ich wygania – chyba ich śledzono. Duszna atmosfera, szwargot o zyskach i transakcjach – LICHOTA ŻYCIA. Stryj z pewnością będzie im mówił o sprawach społecznych. Gorycz i ironia ich głowy pełne ideałów.

Noc się wlecze, cichnie w wagonie, ruch na stacjach, potem świt zimowy – niedaleko w pustym wagonie rozmawiają ze starcem o twarzy suchotnika o sprawach bieżących, potem wspomina Zawadę i bitwę w lesie w 63 –zagłada powstańców. Chłopcy słyszeli o bitwie! W dzień zrobiło się ciemno, a powstańców wybiły 10 x większe wojska! Starzec tam był. Dobrze wspomina walkę – wtedy wiedzieli, co dobre i złe, że drzewo nie spróchniało od środka! Oni chcą coś mówić zaprzeczyć on zmęczony zasypia – wysiadają bez pożegnania. Furman daje im sanki lub mogą zaczekać, aż on załatwi sprawunki. Piją herbatę i jadą, miasteczko śpi jeszcze senne i marne. Na polach śnieg, odwilż i mgła smutek i bunt! Świat skażony zgnilizną! ONI MAJĄ NOWE IDEE! Starzec był, jak zmora jadą przez lasek, sanie stają. Nie wie, czemu – KONIE STANĘŁY! Chwila strachu i trupiej ciszy mgła i oddział kosynierów!!! Ksiądz w kapturze – ZJAWY W POŚMIERTNYM ZAMYŚLENIU, dowódca konny i strzelcy, chorągiew z białym orłem. TO KREW WOŁA mówią chłopcy. Konie spienione, oni bladzi Gabriel pisze wiersz ‘do Matki Bolesnej’ o pamięci.

by Adam Mac Swan