Henryk Sienkiewicz Wspomnienia z Maripozy


Pobieżna wizyta w Maripozie i jej okolicach. Zatrzymałby się na dłużej, gdyby wiedział, że w hrabstwie mieszka prototyp latarnika Pan M buł z nim w Kalifornii i opowiedział o spotkaniu z polskim osadnikiem. Po drodze do Big Trees zajechał do Maripozy. W czasie gorączki złota 15 tys. Mieszkańców zanim odeszli poszukiwacze. Dziś ponad 1000 mieszkańców, jedna ulica i szkoła. Mało farmerów i w ogóle ludzi w lasach hrabstwa. Był piątek, dzień targowy. Osadnicy wymieniają miód na towary w sklepach. Mało też emigrantów w wysokich wozach. Hotel Billingsa właściciel poznaje w panu M. turystę. Proponuje posiłek i pokój, poleca tereny łowieckie, zabito nawet pumę. Narrator wpisuje się do księgi meldunkowej (do nazwiska dopisuje from Poland) i idzie na obiad. Tu nauczycielka, rodziny fermerów, wysoki starzec. Fotografie drzew olbrzymich przedstawiały nawet zwalonego giganta Ojca Lasu 4 tys. Lat. On Warszawiak dotknie jego kory. Kawa, ktoś gra Yankee Doodle – ta melodia go prześladuje. Cygaro, wieczorny spacer róże i las, ktoś poluje. Ludzie są życzliwi i uśmiechnięci, witają się z obcymi.

W pokoju zamyśla się, pukanie do drzwi, to wzruszony właściciel. Jest z pochodzenia Badeńczykiem i w wojsku służył pod Mierosławskim – już nie żyje? Tak umarł – genialny wódz. Niemiec, pozytywista mówi o ideałach – dzięki Polakowi! Nie myśli tylko o pieniądzach i wypowiada wielkie słowa, które dawno skwaśniały jak piwo w Europie. Ze łzami wspomina się je tylko w Polsce. Na koniec mówi, że w Maripozie jest jeszcze jeden Polak, przywiózł miód z lasu i jest bardzo stary – jutro go przyprowadzi. Zrobił to przed śniadaniem. Putrament – przygłuchy starzec, 22 lata poza krajem. WZRUSZENIE, RODAK. Jak inna rasa między obcymi, może już ostatni? Słucha nowin z kraju, sam mieszka nad strumieniem, poluje i ma indiańskiego pomocnika, który zajmuje się pasieką. Zaprasza M do siebie, on odmawia wyjeżdża za 2 dni. Starzec posługuje się archaicznym językiem jak Piotr Skarga?. Uroczysty język – ma w domu polską Biblię w przekładzie Księdza Jakuba Wujka – stad te słowa! Niczego nie chce przekazać, nie ma już nikogo w kraju. Codziennie czyta po polsku – nie chce zapomnieć. Zamyślenie, wyjazd, lasy Maripozy i Putrament, który co rano czyta swoją Biblię.

by Adam Mac Swan