Sławomir Mrożek Z ciemności


Ciemnota i zabobon na wsi. ON opisuje, jak ma wyjść za potrzebą na zewnątrz, gdzie nietoperze latają stadami, mogą się wkręcić we włosy.

ON wspomina diabła we młynie, który pokłonił mu się czapką w kolorach rewolucji francuskiej z napisem Tour de Paix. Odtąd chłopi omijają młyn, procenty spadają, młynarz i jego żona piją. W końcu ona umiera podpalona wódką przez męża, który ucieka na uniwersytet ludowy. Tak przybyła kolejna strzyga.

Nocami coś wyje – ON pisze w liście – duch biedaka Karasia? Bogacza Krzywdonia? Ot walka klas. JEGO chata samotna, pod lasem czarnym, sąsiada Jasińka cos przestraszyło, gdy czytał „Horyzonty techniki” ON listownie prosi towarzyszy o poradę, bo leśnicy mówią, że w lesie, podczas pełni księżyca toczą się i obijają ścięte głowy – strach wejść do lasu!!! EUROPA!!! A Ru garbate karły mleko kiszą!

Glusiowej nocą ożył kredyt na wybudowanie mostu. Ożył i udusił się taki malutki, mostu nie zbudowano, utopił się artysta – miał 2 lata – geniusz. Jakby dorósł, to by wszystko zrozumiał i opisał – tak tylko lata i fosforyzuje.

Zachodzą zmiany w psychice, ludzie dają wiarę gusłom i zabobonom: wierzą w utopce, upiory i czarownice, i babę, która kołtun sprowadza i krowom mleko odbiera.

ON znów myśli o nietoperzach i ich pisku – a tu potrzeba i trzeba wyjść do lasu, nie to, co w bloku. I kiedy ON to pisze w drzwiach ukazał się świński ryj i patrzy na NIEGO – inna specyfika.

by Adam Mac Swan