Edgar Allan Poe Zagłada domu Usherów


Mroczny pochmurny dzień, martwy krajobraz, o zmierzchu dociera do domu Usherów. Na ten widok ogarnia go żałość jak po naturalnej katastrofie.

Dom, żałobne mury, ciemne okna sitowie i martwe drzewa – TAJEMNICA, skierował konia ku topieli. Ma spędzić tu kilka tygodni, przybył na wezwanie przyjaciela z dzieciństwa Roderyka Ushera. W jego liście były oznaki rozstroju nerwowego i choroby. Liczył na ukojenie obecnością przyjaciela. Roderyk potomek starożytnego rodu, ale ludzie wrażliwi, wielkoduszni i uzdolnieni muzycznie.

Nastrój potęgował wyobraźnię i chciał zajrzeć w głąb topieli, otrząsa się z zadumy i ogląda Dom – starożytna siedziba, wyblakłą i omszałą, ale o mocnych morach poza jedną rysą na ścianie ginącą w topieli.

Grobla, służba przed domem zajmuje się koniem, dom wewnątrz starożytny pełen rzeźbień, ciężkich mebli, trofeów rycerskich. Na schodach lekarz domowy, prowadzi go do pana. Komnata obszerna i wysoka, gotycka, ciemna, draperie na ścianach, stare meble, instrumenty i książki – melancholia.

Usher podnosi się z sofy, powitanie, śmiertelna bladość, duże oczy, cienkie usta nos, jak u Żydów, broda szlachetnie zarysowana, włosy miękkie i delikatne. Brak woli, bezład i rozprężenie, połączone z wysiłkiem jak u alkoholików i palaczy opium. Nieprawidłowe odczuwanie połączone z wyostrzeniem zmysłów:

PRZEJETY GROZĄ – mówi – Zgubi mnie! Zmarła ukochana siostra, ten dom też był przygnębiający, choroba ciągnęła się od lat. Był już ostatnim z rodu, gdy to mówił lady Madeline? Upiór? Przesunęła się po pokoju!!! Zmarłą na skutek wyczerpania nerwowego. Następne dni przyniosły pewne uspokojenie. Przyjaciele wspólnie czytają, malują. Roderyk gra na gitarze zwłaszcza Ostatni Walc von Webera – nieokreśloność. On też odmalował grozę – maleńki obrazek przedstawiał długi podziemny korytarz o niskich białych ścianach bez ozdób, bardzo głęboko i bez wyjścia, ale wypełnione nieprzenikniona poświatą. Gra akompaniując do wiersza Nawiedzony gród mówiący o mieście powstałym w dziedzinie aniołów, piękne pełne zapachów, dźwięków lutni, złota – panem był Porfirogeneta. Perły, rubiny póki nie pojawiły się zjawy i nie przyniosły smutku. Roderyk wyrażał pogląd, że rośliny odczuwają przenosił to nawet na przyrodę nieożywioną (szare kamienie siedziby praojców)! Oplecionych i ożywionych mchami i atmosferą lektur o pozaświatach i upiorach, dzieła inkwizytorów. Zastanawiał się, jaki wpływ te lektury miały na stan nerwów przyjaciela. Po kilku dniach wiadomość o śmieci siostry i chęci złożenia jej zwłok przed pogrzebem w podziemnej krypcie. On pomógł w tym obrzędzie. Pochodnie, zatęchła krypta, loch więzienny, skład prochu później opancerzony miedzią, żelazne drzwi.

Uchylili wieko trumny, jaka podobna była siostra do brata! Z lekkim pośmiertnym rumieńcem na twarzy i nieznacznym tęsknym uśmiechem.

Dni żałoby i rozstroju nerwów Roderyk zaczął błądzić po komnatach, jeszcze zbladł i przygasł OBŁĘD! Wewnętrzna walka, by zdradzić tajemnicę ten nastrój zaczął się udzielać. 7?8? nocy pojawił się i pogłębił niepokój, wiatr poruszał draperiami, burza, mrok komnaty i narastające drżenie ciała, dziwne dźwięki, gdy burza się oddalała – ubrał się i zaczął chodzić po komnacie, po chwili przyszedł Usher z lampą, w oczach miał blask obłędnej radości NIE WIDZIAŁEŚ? ZOBACZYSZ!!! Otworzył okno nie zważając na burzę, zagęszczone chmury i błyski. Odciągnął przyjaciela od okna, Roderyk nie powinien parzyć, chce mu poczytać o bohaterze, rozmowie z eremitą dobijaniu się do drzwi. Owe dźwięki pojawiły się w zamku!!! Dalszy tekst mówił o walce ze smokiem – usłyszeli zgrzyt podobny do ryku smoka. Roderyk kołysze się w fotelu dalszy opis dotyczy upadku metalowego przedmiotu na posadzkę – usłyszeli identyczny odgłos! Roderyk zamarł w odrętwieniu od dawna słyszy te dźwięki, bał się do tego przyznać. Pochowali siostrę żywcem mówi, słyszał poruszenia wewnątrz trumny! Pewny, że siostra stoi za drzwiami zrywa się w tej chwili wiatr je otwiera i ukazuje okrwawioną postać Madeline. Pociągnęła Roderyka, który w tej chwili skonał.

On ucieka z zamku przez groblę w burzę, w stronę poświaty – ŚŁOŃCE!!! Wiatr z wyciem przewraca dom w topiel.

by Adam Mac Swan