Antoni Czechow Zgryzota


Tokarz Grigorij Pietrow – majster, ale nieustatkowany pijak. Wiezie chorą żonę 30 wiorst do szpitala. ZAMIEĆ, słabowity chory koń ciągnie wóz, drogi już dawno nie widać. Pijak bije konia, pociesza żonę Matrionę. Lekarz Paweł Iwanycz zajmie się nią dobrze, będzie się złościł na Grigorija, zwymyśla go, że dopiero przyjechał, by ją uratować. Grigorij mówi do siebie, obmyśla, co powie, gdy lekarz zarzuci mu lekkomyślność i pijaństwo. Zna go dobrze, nakrzyczy, ale żonie pomoże. Każe mu wytrzeźwieć i zająć się żoną – dobrodziej, jest dla nich, jaj ojciec. On wytoczy mu kręgle, kulę nawet papierośnicę, nie będzie srogi, uśmiechnie się.

Tak Grigorij jedzie i gada sam do siebie, to ze zgryzoty, wrócił pijany a Matriona popatrzyła na niego oczami bitego i głodzonego psa, lub umierającego człowieka. Zawiezie żonę do szpitala, bił ją, ale nie ze złości – prosi by nic nie mówiła lekarzowi. Ogląda się, ale żona chyba umarła. GŁUPIA! Sumienie go ruszyło, nie ma odwagi spojrzeć. Pyta zonę, ale ona nie odpowiada UMARŁA!? Teraz Grigorij płacze, przykro mu 40 lat żyli, on wysyłał ja na żebry, a teraz, co będzie bez niej? ZAWRACAĆ Zaczynać od nowa. Matriona była młoda, ładna. Bogata i z dobrego domu. On tęgi majster, upił się na weselu, przewrócił na piec bez przytomności i tak zostało. Pił, bił żonę 40 lat! Popędza kobyłę, ściemniło się. ZACZYNAĆ OD NOWA, NOWA NADZIEJA, NARZEDZIA ZAMÓWIENIA, PIENIĄDZE DA ŻONIE!

Nagle opadły mu ręce – to nic koń sam dojedzie, zamyka oczy, budzi się w jasnym pomieszczeniu. Paweł Iwanycz – dobrodziej, nagle Grigorij odczuwa ból, nie ma rąk i nóg – odmroził! Nie ma, czego płakać! ZGRYZOTA, przeżyć, choć 5 – 6 lat! PO, CO – pyta lekarz? Koń cudzy, starą trzeba pochować. Papierośnicę lub krykieta wytoczy... Doktor macha ręką i wychodzi z tokarzem - amen!

by Adam Mac Swan