Antoni Czechow Żarcik


Słoneczne, mroźne, zimowe popołudnie, Nadia na sankach – boi się zjechać ze stromej góry do dna doliny – STRACH Błagania, małoduszność i tchórzostwo! Dała się jednak przekonać. PĘD sanek, wiatr zabiera oddech … ON mówi jej KOCHAM. Nadia mówi, że za nic nie zjedzie, patrzy jednak na NIEGO pytająco – nie wie, czy dobrze usłyszała?

ON ogląda swoja rękawiczkę, nie zwraca uwagi, potem spacerują pod rękę, ona niecierpliwie patrzy mu w oczy, czeka na wyznanie. ON nie zaczyna rozmowy i obserwuje jej zniecierpliwienie. W końcu proponuje kolejny zjazd i wyznaje jej miłość. Ona pyta, czy się przesłyszała? NIEPEWNOŚĆ I NIEPOKÓJ.ON twierdzi, że nic nie mówił i pyta, czy nie czas wracać?. Ona chce zjechać jeszcze raz. ON 3ci raz wyznaje jej miłość. Ona milczy, rozmyśla, pozwala odprowadzić się do domu. ON chce jej powiedzieć, że to wiatr…

Następnego dnia bilecik z prośbą, by zabrał ją na sanki. Odtąd chodzą codziennie, ON za każdym razem wyznaje jej miłość. Ona nie może już bez tego żyć, jak uzależniona. Potem pewnego dnia ON idzie sam, ona przyszła i szuka go, ale musi zjechać sama. Boi się i tak do marca. ON jedzie do Petersburga na zawsze? ON w ogrodzie patrzy na nią. Ona u siebie, zapatrzona w niebo – płacze. ON po raz ostatni przy powiewie wiatru wyznaje miłość- USŁYSZAŁA RADOŚĆ, ON idzie się pakować.

Po latach Nadia wyszła za mąż. Ma 3 dzieci z sekretarzem Rady Szlacheckiej, ale nie zapomniała – to było jej najbardziej wzruszające wspomnienie. ON dojrzał i nie rozumie dziś, po co tak żartował?

by Adam Mac Swan