Władysław Stanisław Reymont Zawierucha


Noc zimowa, wiatr, zamieć, drogi zasypane i puste. Wieś cicha, pustka i bezludzie. Karczma, małą lampka i rzędy butelek, beczki i szron na kominie. Pijany chłop bije pięścią w stół, aż podskakuje butelka i wygraża w ciemność, mamrocze coś o sądzie i biciu. Wchodzi 2 dzieci okręconych w szmaty dziewczynka - ANTKA, (12) chłopiec - Józiek (7 lat). Pijany bełkocze i przewraca się. Dziewczynka śmieje się przyniosła karczmarce jaja na wymianę za 4 śledzie, kwaterkę gazu, rząd bułeczek i flaszkę esencji czerwonej, by przyjąć stryjną. Karczmarka pyta, czy idzie na służbę – tak jest od Strzelców – szli milę przez las i zamieć nie boją się, Józiek też!

Pijany chłop – gospodarz, pan! Wspomina jakąś awanturę, bijatykę, bełkocze, wspomina żonę i krowę 5 dzieci pochował - PIJE. Dzieci obojętnie wybierają śledzie. Szczepana wypędza karczmarz – zamyka. Dzieci stanęły w sieni wystraszyły się zamieci. Ida dzielnie, marzą o śledziu. Antka boi się, zbliżają się do lasu, rozmawiają o szkole. Jezus sobie dmucha i robi pory roku. HURAGAN Józek ma obiecany spencerek. Kucają żeby nabrać sił, nie mogą iść dalej, modlą się, zobaczyły wisielca? Zmrok i cisza nocy – uciekają. Dziwne obrazy i odgłosy Jezus nie da ich na zatracenie! Idą i odpoczywają – modlą się. Wiatr, cienie i przywidzenia – dom, sad, krowa, która im padła, grzyby w brzezince, kościółek – wspomnienie procesji, wesele Magdy – najstarszej siostry. Uciekają przez pewni, że goni ich widziadło…

Zawierucha przeszła, las spokojny, mgły, przesłaniają gwiazdy i księżyc. Na śniegu dwoje zasypanych dzieci z trwogą w martwych oczach – ostatnia modlitwa dusz czystych roztopionych w nieskończoności.

by Adam Mac Swan